poniedziałek, 30 września 2013

Rozdział 20

Od pół godziny grałam z Niallem w szachy i oczywiście to ja wygrywałam. Jeszcze jeden ruch i wygram. Chłopak przestawił królową.
- Szach i mat. – pokazałam mu język przestawiając jedną z figur.
- Co?! Jak?! – był zaskoczony.
- Ze mną nikt jeszcze nie wygrał. – oznajmiłam.
- A poważnie?
- To nikt od kiedy zaczęłam grać. – uśmiechnęłam się.
- Dobra, jest pierwsza. Śpisz u mnie w sypialni. – oznajmił.
- Nie mam zamiaru. I tak nie zasnę.
- No to przynajmniej spróbujesz. – zarządził.
- Niall, ale jest 95% szans że nie zasnę, weź ty się połóż u siebie a ja jak coś to zdrzemnę się tutaj na kanapie, i tak jest duża. – powiedziałam.
- Śpisz u mnie.
- Ale…
- Nie. – nie przyjmował żadnego sprzeciwu.
            Gdy już miałam iść na górę na polu zagrzmiało i po czym zobaczyłam błysk. Wzdrygnęłam się. No to na pewno nie będę spać. Usiadłam z powrotem na krześle.
- Co jest?
- Nie będę spać kiedy jest burza. – pisnęłam.
- Ale dlaczego?
- Bo jest burza. Nie ma mowy o spaniu.
- To nigdy nie spałaś jak była burza.
- Nie, mam tak od 6 lat. – odparłam.
- Dobra chodź ze mną. – chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął za sobą na schody.
            Kazał mi się przebrać w jego luźne dresy. Usiadłam na łóżku i chłopak zaczął zamykać rolety. Dostałam szklankę gorącego mleka i zaczęłam pić zawartość.
- Zasłony są takie ciemne że nie przepuszczą blasku błyskawic. – wyjaśnił.
            Położyłam się w łóżku z niezadowoloną miną i Niall opuścił pomieszczenie. Leżałam przez chwilę kiedy usłyszałam grzmot i z piskiem wyskoczyłam z łóżka. Zeszłam do salonu gdzie Niall oglądał mecz.
- Co jest?
- Rolety może nie przepuszczają światła ale nie są dźwiękoszczelne. – powiedziałam.
- No to co robimy?
- Ty idziesz spać do siebie a ja siedzę tutaj i umieram ze strachu. – powiedziałam siadając, owijając się kocem.
- Ja będę oglądać mecz, jestem raczej nocnym markiem. – wyjaśnił.
- Serio? To co ja mam powiedzieć? – mruknęłam niezadowolona. Oparłam głowę o nałokietnik kanapy i zwinęłam się w kulkę. Po chwili przyszedł kot. Zaczął mruczeć. Pod wpływem tego dźwięku zaczynałam zasypiać kiedy zagrzmiało o ja się gwałtownie podniosłam.
- Nosz kurwa mać! – zaklęłam.
            Niall zaczął się ze mnie śmiać. Posłałam mu groźne spojrzenie. Po chwili spoważniał.
- Czekaj, 95% jest na to ze nie zaśniesz, do tego trzeba dołożyć 4% przez burzę, to co trzeba zrobić żeby 1% się spełnił?
- Niall to tak nie zadziała. – mruknęłam. – I jak ci powiem to będziesz się śmiał.
- Słuchaj postaram się nie. – popatrzyłam na niego spode łba. – Obiecuję.
- Jak byłam mała to spałam z rodzicami, miałam tak do trzynastego roku życia. – mruknęłam cicho. – Albo zasypiałam kiedy tata mnie przytulał.
- A potem.
- Nie chce o tym mówić. – spoważniałam.
- Okey… – przesłużył koniec słowa, po czym przysunął się obok mnie i objął mnie ramieniem. Spojrzałam na niego pytająco, a on się uśmiechnął i dalej oglądał mecz.
            Kiedy kot przyszedł na moje kolana i zaczął mruczeć, oparłam głowę o ramię boldyna i zamknęłam oczy. Poczułam się bezpiecznie, naprawdę bezpiecznie mimo że siedziałam tuż obok przestępcy. Po raz pierwszy od kilku lat zapadłam w głęboki sen bez pomocy leków nasennych.


dziewczyny ale mogłybyście mimo wszytko mi skomentować bo mnie to boli jak nie komentujecie;(

niedziela, 29 września 2013

Rozdział 19

Nie odzywałam się przez resztę drogi, chłopak też nie miał zamiaru przerwać tej ciszy. Kiedy dojechaliśmy, chłopak jak zwykle wyskoczył aby otworzyć mi drzwi. Wysiadłam z samochodu i podążyłam za blondynem. Wpuścił mnie do środka i powędrowałam do kuchni. Usiadłam na wysokim stołku przyglądałam się jak Niall robi gorącą czekoladę. Spojrzałam na plecak i sięgnęłam po książki.
- Co dostałeś na egzaminie z biologii? – zapytałam mając nadzieję że ful punktów.
- Maksa z rozszerzonej a co?
- Fajnie. – uśmiechnęłam się. – Pomożesz mi.
- Szkołę skończyłem i do niej nie wracam.
- No weź. – jęknęłam. – Proszę.
- Dobra pokaż co tam masz. – postawił kubki z czekoladą na stole i pochylił się opierając się na łokciach.
            Wyjęłam szybko podręcznik do biologii i pokazałam mu ostatni temat.
- Genetyka? Przecież to jest proste. – zaśmiał się.
- Niby tak, ale ja się gubię w tym wszystkim. Zwłaszcza jeśli chodzi o to jak łączą się te zasady azotowe. – jęknęłam.
- Zrobimy tak. – usiadł obok mnie. – Wymień trzy różnice między DNA i RNA. – poprosił.
- Emm…no to DNA jest dwu łańcuchowe a RNA jedno. Jeszcze, DNA koduje geny a RNA to…jak to się nazywa…białko? A jeszcze jest to że DNA ma w sobie deoksyrybozę, a RNA rybozę? – nie byłam pewna.
- Dobrze, teraz wymień mi z czego składa się nukleotyt.
- Z rybozy albo deoksyrybozy, resztek kwasy fosforowego i z zasady azotowej. – powiedziałam pewnie.
- Widzę że to umiesz. – zaśmiał się. – Czego nie rozumiesz skoro na razie dobrze ci idzie?
- Chodzi mi o łączenia zasad azotowych.
- Dobra pokażę ci że to jest bardzo proste. Z czym się łączy adenina?
- Z cytozą?
- Źle, z tyminą. Zrób to na zasadzie samych literach. A zawsze do T, C do G, chyba że mówimy o tworzenie białka z RNA to w tedy tymina zamienia się na uracyl.
- Czyli adenina do tyminy lub uracylu, a guanina do cytozyny?
- Tak właśnie. Za każdym razem. Dobra, czego jeszcze nie rozumiesz?
- Mitozy i mejozy?
- Przecież to akurat jest naprawdę proste.
- Nie dla mnie.
- Przynudzasz, aż zastanawiam się czy mnie nie wkręcasz. Mitoza to proces w którym podwaja się ilość DNA, są dwie komórki potomne i w każdej po 46 chromosomów i te komórki służą za materiał budulcowy. Mejoza to proces gdzie są 4 komórki potomne i w każdej z nich jest po 23 chromosomów, mówimy o komórkach jajowych i plemnikach.
- Dobra jarzę.
- Coś jeszcze?
- A geografia?
- Jestem z niej lewy.
- Słabo bo ja też, chciałam że byś mi wytłumaczyła, no ale dobra, dam sobie siana. – schowałam podręczniki do plecaka i nagle usłyszałam jak telefon wibruje w moich spodniach. Wyjęłam go i spojrzałam na ekran. Od Liama.

Będę jt wieczorem o18.00 , i mam dość spory zapas leków nasennych :3”
„Super!, postaram się pojawić na lotnisku.”

            Szybko odpisałam i schowałam telefon do kieszeni po czym chwyciłam kubek z czekoladą w ręce.
- Jutro będę miała leki nasenne. – powiedziałam.
- Skończyły się?
- W sumie to tak. – oznajmiłam. – Będę musiała jechać na lotnisko po przyjaciela.
- Podrzucę cię, a potem odwieziemy go razem. – był stanowczy.
- Em… tylko że tam będzie masa glin. – powiedziałam szeptem.
- Słucham?! Musisz się z nim umówić gdzie indziej.
- Nie da się, on pracuje dla federalnego biura śledczego, ma broń i odznakę, jest tam szefem.
- I on dostarcza ci leki?
- Na receptę. – pokazałam blondynowi język.
- Dobra jedziesz, ale mam cię na podsłuchu. – oznajmił. – Jeden numer a pożałujesz.
            Przełknęłam głośno ślinę i popatrzyłam na niego przerażona. Wypiłam czekoladę. I wstałam ze stołka i podreptałam do salonu. Usiadłam skulona na kanapie i włączyłam telewizor. Zobaczyłam że idzie „Trzy metry nad niebem”. Zostawiłam kanał i oglądałam film. W pewnym momencie popłakałam się kiedy umarł jeden z drygo planowych bohaterów.
            Do pokoju wszedł Niall i zaczął się ze mnie śmiać.
- Błagam jak można oglądać takie nudne filmy. – powiedział przez śmiech.
- Gadaj co chcesz ja takie lubię. – powiedziałam.



miałam dobrą wymówkę aby skorzystać z laptopa "uczę się" ale nie wiem czy jt to mi się uda a do tego jeszcze kończą mi się przygotowane rozdziały więc jak szybko tata mi nie odda laptopa to po 22 rozdziale będziecie musieli czekać na napisanie rozdziałów :

sobota, 28 września 2013

Rozdział 18

Niall zatrzymał się pod szkołą i od razu wyskoczył aby otworzyć mi drzwi. Dał mi torbę i pożegnał się ze mną. Na schodach do szkoły złapała mnie Mia. Chwyciła mnie i zatrzymała.
- I jak?
- Ale co? – byłam zaskoczona a ta szczerzyła się do mnie.
- Wczoraj jeszcze na niego przeklinałaś że jest szują a dziś cię podwozi do szkoły. – zaczęła nawijać a ja zakryłam bransoletkę z pluskwą ręką mają nadzieję że przez to mniej słychać o czym mówimy.
- Nie, nie, nie to nie tak. – szepnęłam.
- To jak?
- Zabrał mnie ze szkoły i w ogóle to się pokłóciliśmy. – wolałam ominąć to że się spoliczkowaliśmy- musiałam wracać w tą wstrętną ulewę dwie godziny na nogach. Posiedziałam w domu i się nudziłam. Wyszłam do parku jak już było ciemno. I jakiś gość mnie rozpoznał, czekaj bo ty nic nie wiesz…Ugh. – tupnęłam nogą. – Pamiętasz jak poszliśmy do klubu po moim powrocie do szkoły bo mnie bolała głowa?
- No tak.
- W tedy taki facet chciał mnie zgwałcić ale Niall mnie uratował. – wyjaśniłam. – I jak byłam w parku to wpadłam właśnie na tego mężczyznę. Pobiłby mnie gdyby nie Niall. Został u mnie na noc.
- Ja mam w to uwierzyć?-zakpiła. – Wymyśl coś oryginalniejszego co?
            Przewróciłam oczami i podniosłam bluzkę do góry ukazując ogromnego sińca i ranę po sygnecie. Dziewczyna zakryła usta ręką a ja szybko opuściłam bluzkę w dół.
- Masz swojego bohatera, jak słodko? Ej a robiliście to? – zapytała a ja się zaśmiałam.
- Między nami nawet nic nie ma. – wyjaśniłam.
- Ale jakby co to mi powiesz ze szczegółami?
- Jasne, zadzwonię zaraz po.
- Kurde czuję się jakbym miała stracić dziewictwo po raz drugi. – pisnęła.
- Dlaczego, na razie nie mam niczego takiego w planach.
- Będę mogła go kiedyś poznać?
- Jak się zgodzi to czemu nie. – zadzwonił dzwonek i pobiegłyśmy na zajęcia taneczne. – Co tańczymy?
- Zumbę.
- Bo ja! – krzyknęłam i poleciałyśmy się przebrać. – po plątam kroki albo się wywalę.
- To jest na porządku dziennym. – dogryzła mi Mia kiedy sznurowała Adidasy.
            Pokazałam jej język i pobiegłam na salę do tańca.

***
            Nie miałam ochoty na kolejną lekcję Geografii więc razem z Mirandą siedziałyśmy teraz na schodach szkolnych i rozmawiałyśmy o kolorach tego sezonu.
- O boże! – wykrzyknęła- patrz na te. – wskazała palcem na Vans galaxy. - Musze je mieć.
- Ja bym wolała Airmax’y. One są w sam raz dla mnie. – powiedziałam. – Te miętowe są świetne.
- Jednak hitem tego roku były Converse. Mam kilka kolorów.
- Byłam w twojej gigantycznej garderobie. – zaśmiałam się. – Ale patrz na te baleriny. Są okropne.
- Patrz jak z plastiku, obleha. Wiesz mam jeszcze gazetę z ciuchami. – oznajmiła.
            Zaczęła grzebać w plecaku i wyjęła kolejny magazyn. Przysunęłam się do niej bliżej i zaglądnęłam jej przez ramię.
- Patrz jaka ładna. – zachwyciła się bluzką z myszką Miki.
- Ja bym wzięła tą. – pokazałam na kaczora Donalda.
- Muszę zobaczyć sukienki. – przekartkowała katalog. – O patrz jest z tym…no…no…ogjnaonem, wysłowiłam się no! – zaśmiała się.
- Faktycznie fajna…za ile dzwonek? – zapytałam zupełnie z innej beczki.
            Mia spojrzała na zegarek.
- Pięć minut. – oznajmiła i schowała katalogi do plecaka. – oby żeby nikt nie zakablował.
- Nie no chyba nikt nie jest takim chamem. – mruknęłam grzebiąc ręką po torbie w poszukiwaniu telefonu. – Ugh.
- Co jest?
- Szukam telefonu. – powiedziałam dalej przewracając nagle na trafiłam na mały prostokącik.- Jest! – krzyknęłam wyciągając telefon z torby.
- No wow. – zaczęła się śmiać.
            Zadzwonił dzwonek w szkole a my odsunęłyśmy się na bok schodów. Kiedy doszedł do nas Mark Mia przywitała się ze swoim chłopakiem i zaczęła nawijać o swoich nowych ubraniach które ma zamiar kupić.
            Zapatrzyłam się na telefon. Mia mnie szturchnęła.
- Em…co?
- To twój bad boy przyjechał po ciebie. – zaśmiała się.
- Co? O czym ty mówi…- zobaczyłam Nialla wysiadającego z samochodu. – Aaaa.
- Leć do niego. – pogoniła.
- No już, no już. – zaśmiałam się i pozbierałam plecak. – Nareszcie weekend, umawiamy się?
- To może jutro jakieś zakupy? – zapytała.
- Wiesz przecież, że będę się i wyłącznie patrzeć?
- Nie, nie. Ty będziesz przymierzać wszytko z butiku szafa Mai.
- Znowu?
- Błagam cię, moje ciuchy są na mnie małe to co ja mam z nimi robić? Nie mam krewnych aby komukolwiek to oddać a wszystko jest na ciebie. – zaśmiała się.
- Niech ci będzie. – pożegnałam się. – Hejka. – pomachałam do Nialla.
- Cześć, wskakuj. – otworzył przede mną drzwi do samochodu.
            Podała mu plecak i zajęłam fotek obok kierowcy. Bawiłam się paznokciami. Niall odpalił silnik i wyjechał z parkingu szkolnego.
- Dlaczego po mnie przyjechałeś? – zapytałam.
- Bo w  promieniu pięciu kilometrów od ciebie są niebezpieczni ludzie, a ty jesteś jak magnes na kłopoty. – zaśmiał się.
- Tak od razu, jestem łamagą. – burknęłam udając obrażoną.
- A żebyś wiedziała. Sama o tym dobrze wiesz. – dźgnął mnie w brzuch.
- Ała. – jęknęłam czując ból w okolicach siniaka.
- Przepraszam, zapomniałem. – spoważniał.
- Gdzie jedziemy? – zapytałam
- Do mnie. – oznajmił.

- Serio? I znów mnie wyrzucisz? Bo jak tak to się nie trudź i podrzuć mnie do domu. – sarknęłam a chłopak posłał mi wściekłe spojrzenie które wgniotło mnie w fotel.

jest problem tata nałożył mi areszt na laptopa więc to cud że dodałam dzisiaj rozdział, nie obiecuję że jt będzie. 3majcie się 

czwartek, 26 września 2013

Rozdział 17

Zobaczyłam na brzuchu powoli pojawiającego się śnica i mocną kreskę zdartej skóry. Przyłożyłam palec i zapiekło. Syknęłam. Po chwili do pokoju wrócił Niall z moczonym ręcznikiem i apteczką. Siedziałam spokojnie starając się powstrzymać łzy cisnące mi się na oczy. Blondyn delikatnie przyłożył ręcznik do miejsca gdzie skóra była zdarta.
- Miał sygnet i jak cię uderzył przejechał rękę mocno po twoim brzuchu zdzierając skórę. – wyjaśniła a ja dalej siedziałam nie ruchomo.
            Kiedy obmywał ranę wodą utlenioną chciałam wydać z siebie pisk a potem uciec gdzie pieprz rośnie, ale gdy tylko woda dostała się na ranę Niall chwycił mnie za nadgarstki powodując że dociskał mnie do kanapy. Kiedy ciecz przestała się pienić i szczypać chłopak przykleił mi do rany gazik a siniec posmarował maścią na stłuczenia. Kiedy tylko skończył mnie opatrywać rozpłakałam się jak dziecko. Podwinęłam nogi i otuliłam je rękami.
            Niall usiadł obok mnie i otulił mnie ramieniem. Zaczął mną lekko kołysać i pocałował mnie w czubek głowy.
- Już wszystko w porządku. – próbował mnie pocieszyć.
            Podniosłam lekko głowę. Popatrzyłam w jego niebieskie oczy. Chłopak się lekko uśmiechnął i założył mój kosmyk włosów za ucho.
- Czy…czy on…- nie mogłam powiedzieć tego słowa.
- Można powiedzieć, że dość porządnie wytłumaczyłem mu że nie powinien się do ciebie zbliżać. – oznajmił a ja przytuliłam się do niego mocniej.
- No już, nic się nie dzieje i nic Ci nie grozi, nie płacz. – dalej lekko mnie kołysał. – Idź do łóżka zaraz przyniosę twoje leki. – oznajmił i mnie puścił.
            Podniosłam się z kanapy i podreptałam do sypialni. Przebrałam się w za dużą koszulkę i szorty do spania. Usiadłam na podłodze między książkami i zaczęłam pakować książki do torby. Kiedy przyszedł Niall kazał mi wypić szklankę wody i połknąć tabletki…nie koniecznie w tej kolejności. Potem poszliśmy do salonu i zasnęłam wtulona w chłopaka.

***
            Obudziłam się na swoim materacu. Podniosłam się z łóżka i pierwsze co zrobiłam to sprawdziłam czy Niall dalej jest w domu. Chłopak spał na kanapie. Był słodki. Wróciłam do sypialni i przygotowałam sobie ubrania. W łazience wzięłam prysznic i przebrałam się w świeże ciuchy. Porządnie wysuszyłam włosy powodując, że moje włosy nie ułożyły się tak jak potrzeba tylko powstała szopa.
            Wyślizgnęłam się z łazienki i podreptałam do kuchni. Zrobiłam tosty dla siebie i blondyna i nalałam kawy do kubków.
            Podeszłam do Nialla który spał na kanapie i go lekko szturchnęłam. Nie zareagował. Znów go szturchnęłam.
- Niall śniadanie. – blondyn otworzył powoli oczy i przeciągnął się na kanapie.
            Podniósł się do pozycji siedzącej kiedy ja już zajęłam miejsce przy stole. Zaczęłam jeść śniadanie. Chłopak po chwili siedział naprzeciwko mnie i wsuwał śniadanie. Popatrzyłam na zegarek.
- O nie! – jęknęłam z pełnymi ustami, jeśli zaraz nie wyjdę spóźnię się do szkoły.
            Szybko podniosłam się z krzesła i pobiegłam po torebkę. W biegu zaczęłam zakładać buta. Niall patrzył na mnie jak na wariatkę.
- Gdzie ci się śpieszy?
- W odróżnieniu do ciebie ja chodzę do szkoły. – mruknęłam i schyliłam się by zawiązać buta.
- Zawiozę cię a teraz siadaj i jedz śniadanie. – zażądał i zrobiłam to co mi kazał.

            Dokończyłam tosta i włożyłam talerz do zlewu. Niall w tym czasie się ubrał. Sięgnął po moją torbę z książkami i wyszliśmy z mieszkania. Otworzył mi drzwi do samochodu a kiedy zajęłam miejsce zamknął je za mną. 

środa, 25 września 2013

Rozdział 16

Powrót zajął mi dwie godziny na piechotę i pół godziny autobusem. W połowie drogi do miasta rozpętała się ulowe więc moje loki w momencie się wyprostowały a ja przemoknęłam do suchej nitki razem z moją owieczką.
            Stanęłam przed drzwiami i zaczęłam szukać kluczy po kieszeniach. Zostały w plecaku, który leży na tylnych siedzeniach samochodu Nialla. Super. Kucnęłam i wyciągnęłam zapasowy klucz z pod wycieraczki. Przekręciłam go w zamku i weszłam do mojego mieszkania. Zamknęłam się na zamek i pobiegłam się przebrać do toalety. Wszystkie przemoczone ciuchy i owieczkę wrzuciłam do prania. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam do sypialni. Z jednej jedynej szafy na ciuchy wyciągnęłam suche ubrania. Znalazłam grube ciepłe dresy. Założyłam grubą bluzę z kapturem i wycierając włosy ręcznikiem poszłam do salonu. Owinęłam się szczelnie kołdrą i włączyłam telewizor. W wiadomościach podali informację o napadzie na sklep w którym uczestniczyłam. Kazali na siebie uważać i że starają się odnaleźć sprawców.
"znajdźcie go, to przynajmniej zejdzie mi z karku " – pomyślałam i przełączyłam na inny kanał. W telewizji nie szło nic ciekawego więc wstałam i zrobiłam sobie kakao. Usiadłam trzymając kubek z czekoladą i zakopałam się w kołdrze. W końcu puściłam sobie „Trzy metry nad niebem”. Film bardzo fajny a na sam koniec się popłakałam. Słodki był. W końcu położyłam się i zamknęłam oczy. Lubiłam pomyśleć w spokoju a czasami nawet udawało mi się drzemać. Tak było i tym razem udało mi się przysnąć.
***
Obudziłam się pół godziny później. Podniosłam się do pozycji siedzącej i dopiłam moją czekoladę. Brzuch zaczął mnie boleć więc nalałam wody do termoforu i przyłożyłam go do brzucha. Niestety nie był taki przyjemny jak zwykle bo nie był owinięty owieczką ale ciepło pomagało na brzuch. Położyłam się z termoforem i siedziałam tak patrząc się tępo w ścianę. W końcu się podniosłam i ubrałam się. Narzuciłam kurtkę przeciw deszczową i kalosze.
            Zamknęłam drzwi do mieszkania i zbiegłam w dół klatki schodowej. Wyszłam na pole i ruszyłam do parku. Było już dość ciemno i nie wiele osób chodzi o tej porze po polu. Skakałam do kałuż jak małe dziecko, ciesząc się z rozbryzgiwanej wody. W pewnym momencie jakiś mężczyzna na mnie w padł. Gdy ujrzałam jego twarz ze strachem stwierdziłam ze to ten samo gość co próbował mnie zgwałcić.
- Witaj, znowu się spotkamy, gdzie masz swojego rycerza? – zapytał ironicznie. – Horan już nie przybędzie na twoje zawołanie?
            Zaczynałam się bać. Zrobiłam krok w tył. Facet się przybliżył. Zaczął się śmiać.
- Nie chcesz się bliżej poznać? Wiesz, każda kobieta chciałaby na twoim miejscu.
- Ja nie jestem każda. – jęknęłam i rzuciłam się do ucieczki.
            Niestety ja i moja koordynacja ruchowa nie współgrają ze sobą więc wywaliłam się po dziesiątym metrze biegu. Mężczyzna przyłożył dłoń do moich ust abym nie mogła krzyczeć a drugą ręką mnie spoliczkował.
- Nie będziesz mi uciekać. – wycedził i pociągnął mnie za włosy zmuszając do wstania.
            Bolało, cholernie mnie bolało. Targanie za włosy nie jest przyjemne. Po policzkach zaczęły mi spływać pojedyncze łzy. Kiedy facet chciał mnie wepchnąć do samochodu walnęłam go w krocze i chciałam znów uciekać ale złapał mnie i uderzył mnie w brzuch. Zwinęłam się z bólu.
- Kotek mówiłem ci, żebyś mi nie uciekała. – wycedził i mnie spoliczkował.
            Miałam mroczki przed oczami i ledwo widziałam. Ktoś odciągnął mężczyznę na bok a ja osunęłam się na ziemię. Nie wiedziałam co się dzieje. Było mi słabo i bardzo bolał mnie brzuch. Policzki mnie piekły i miałam wrażenie że zaraz zwymiotuje. Rozpłakałam się na dobre.
            Poczułam że ktoś wziął mnie na ręce i że mnie niesie. Lekko otworzyłam oczy i zobaczyłam Nialla. Wtuliłam się w jego pierś. Otworzył drzwi do mojego mieszkania i posadził mnie na kanapie.
- Ściągnij bluzę. – poprosił i po chwili siedziałam w samym topiku.

Kochane moje potworki, strasznie się cieszę że mnie komentujecie i odwiedzacie, na serio, jeżeli chcielibyście mnie poznać to prowadzę normalnego bloga ^^
zaobserwujcie z komentujcie a będę skakać z radości ^^

wtorek, 24 września 2013

Rozdział 15

- Dobra nie czekaj na mnie, bo coś mi się zdaje że i tak nie da za wygraną. – powiedziałam do Mii i odwróciłam się na pięcie.
- Ta?
- Wsiadaj. – rozkazał.
- Nie chce mi się, nigdzie nie idę. No może ewentualnie do domu się przespać. – oznajmiłam.
- Nie utrudniaj mi tego i wsiadaj. – zażądał.
- Nie. – powtórzyłam.
- Wsiadaj. – krzyknął i się wzdrygnęłam.
- Dobra już dobra. Bez nerwów. – burknęłam i blondyn otworzył mi drzwi do samochodu.
            Zajęłam grzecznie swoje miejsce i zapięłam pas. Plecak rzuciłam do tyłu a owieczkę przyłożyłam do brzucha. Chłopak odpalił silnik i wyjechał z parkingu szkolnego. Siedziałam cicho dociskając owieczkę z termoforem do brzucha.
- Co to?
- Termofor. – wyjaśniłam.
- Nie rozumiem. – mruknął.
- Czego?
- Wczoraj jeszcze bałaś się do mnie odezwać. A dzisiaj mi się stawiałaś.
- To zależy.
- Od czego?
- Od okresu. – burknęłam.
            Chłopak melodyjnie się zaśmiałam ja oblałam się rumieńcem. Ale wstyd. Zaparkowaliśmy koło jego domu. Chłopak wyskoczył z samochodu i otworzył mi drzwi. Podał mi rękę i wysiadłam z samochodu.
- Dlaczego mnie tu przywiozłeś? – zapytałam.
- Wolę cię mieć na oku. – powiedział.
- Masz mnie już na podsłuchu z nadajnikiem GPS, po co ci to wszystko?
- Żebyś się nie wygadała. – burknął i przepuścił mnie w drzwiach.
- Słyszałbyś jakbym się wygadała a potem znalazł. – byłam dociekliwa.
- Jeśli powiedziałabyś policji, znaleźli by technika, usunąłby twoją bransoletkę z ręki, a potem prze kalibrowałby nadajnik GPS aby dowiedzieć się kto Cię namierza. –wyjaśnił. – Dlatego wolę mieć cię na oku.
- Dobraaa? – przeciągnęłam ostatnią samogłoskę. – A powiedziałeś mi to bo?
- Pytałaś. – burknął i zajęłam miejsce na stołku w kuchni.
- Zagotowałbyś wodę? – zapytałam czując że owieczka straciła temperaturę.
            Wstał i podszedł do elektrycznej kuchenki na której postawił czajnik. Po chwili woda była gotowa i wymieniłam wodę w owieczce. Przyłożyłam ją do brzucha a z reszty wody Niall zrobił herbatę. Upiłam łyk. Miętowa, moja ulubiona. Kiedy byłam w połowie usłyszałam dzwonek do drzwi. Chłopak podniósł się i poszedł otworzyć. Siedziałam spokojnie w kuchni kiedy do pomieszczenia wszedł Niall, Harry i jakiś chłopak z dziewczyną pod ręką.  Uśmiechnęłam się.
- Louis, Eleonor to Lucy.
- Cześć. – przywitałam się zeskakując ze stołka.
- Miło mi poznać. – uśmiechnęłam się brunetka.
- Mi również. – dodał niebieskooki.
- Wyjdźcie do gabinetu, zaraz tam przyjdę. – zwrócił się do przyjaciół. – Luzy poczekaj sekundę. – poprosił a ja usiadłam na stołku.
- Daleko masz do domu?
- To było pytanie retoryczne. – zauważyłam.
- Musisz już iść.
- Przed pięcioma minutami mnie tu przywiozłeś?! – byłam zła.
- Ale musisz już iść. – powiedział oschle.
- Nie mógł byś mnie zawieść? – zapytałam z nadzieją.
- Nie.
- Zachowujesz się jak dziecko! – krzyknęłam.
- A ty jak ostatnia sierota! – warknął.

            Wzięłam zamach i uderzyłam chłopaka w policzek. Gdyby nazwał mnie inaczej nie doszło by do tego. Nazywanie mnie sierotą jest totalnie nie na miejscy dlatego go uderzyłam. Po chwili wydarzyło się coś czego się nie spodziewałam. Chłopak najzwyczajniej w świecie mi oddał. Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem. Chwyciłam owieczkę i trzaskając drzwiami opuściłam dom. 

niedziela, 22 września 2013

Rozdział 14

- Co to? – zapytała wskazując na owieczkę.
- To termofor. – mruknęłam.
- Serio? Też takich używam tylko ja mam bizona.  – zaśmiała się. – Lubię z nim spać.
- Nie dziwię ci się, mi bardzo pomaga.
- A nie boisz że będą cię postrzegać z a idiotkę?
- Już mnie tak widzą. – zaśmiałam się.
            Mia zaparkowała samochód na parkingu szkolnym i wyszłyśmy z auta. Powędrowałyśmy do sali hiszpańskiego a nauczycielka odesłała mnie z Mią na próbę. Weszłyśmy do sali amfiteatralnej i okazało się że będzie to próba dźwiękowa. Usiadłam za fortepianem a Mia dostała gitarę klasyczną. Próba dotyczyła tylko nas. Pani dała mi nuty. Po chwili ułożyłam place na fortepianie i wlepiłam wzrok w nuty. Szybko odczytałam wstęp i zaczęłam grać. Pani nuciła pod nosem piosenkę i poprawiała mnie gdy coś źle zagrałam. Nauczyłam się wejścia i pierwszej zwrotki i pani poprosiła aby Mia zagrała na gitarze elektrycznej.
- A co byś powiedziała na jedną z postaci drugo planowych, grała być jej przyjaciółkę. – uśmiechnęła się.
- Może być. – odparła i wróciła do ćwiczeń.
            Potem zostałyśmy wygonione na matematykę. Jak ja jej nie cierpię. Najnudniejszy przedmiot w szkole, niby rozumiem ale jak przychodzi co do czego to nie potrafię obliczyć równania. Potem była fizyka na której, dostałam piątkę za zadanie odmowe, opłacało się. Potem miałyśmy włoski i łacinę. Jak zwykle mi się nudziło bo to w miarę rozumiałam. Na muzyce było karaoke i śpiewałam razem z Mią „Want U Back”.
            Wyszłam z sali muzycznej i ruszyłam do szafki. Zostawiłam w niej moje książki i wzięłam do rąk owieczkę. Przyłożyłam ją do brzucha i znalazłam Mię. Wyszłyśmy ze szkoły i usiadłyśmy na schodach. Zaczęłyśmy rozmawiać i nagle Mia zaczęła się patrzyć na coś za moimi plecami.
- Ale ciacho. – szepnęła i przygryzła dolną wargę.
            Odwróciłam się do tyłu żeby sprawdzić kto to i od razy pożałowałam. Niall stał oparty o swój czarny samochód z telefonem w dłoni, co on do jasnej cholery tu robi?!
- Zagadaj do niego. – powiedziała mi a ja zrobiłam facepalma.
- Coś nie tak?
- Po pierwsze to nie ciacho tylko zatruta szuja, którą niestety znam a po drugie chyba przyjechał po mnie. – mruknęłam.
- Czemu tak uważasz?
- Nie wiem ostatnio siedzi mi bez przerwy na karku. – jęknęłam.
- Nie, nie to. Dlaczego uważasz że to szuja?
- Mam swoje powody, albo nie pokazał dobrej strony. Nie lubię go i tyle. – nie chciałam odwracać głowy.
- Jak chcesz.
- Spadajmy za nim mnie zobaczy. – poprosiłam.
            Wstałyśmy ze schodów i ruszyłyśmy ku bramie głównej szkoły. Już myślałam że mi się uda.

- Lucy! – usłyszałam Irlandczyka.

piątek, 20 września 2013

Rozdział 13

Położyłam się spać o czwartej bo zaczął mnie boleć brzuch. Ale nie spałam długo mimo proszków nasenny. Podniosłam się z materaca i znalazłam moją przytulankę owieczkę. Wyciągnęłam ze środka termofor i nalałam do niego wrzątku. Pojemnik na wodę umieściłam z powrotem w owieczce. Przytuliłam się do niej i wróciłam na materac. Ból trochę ustąpił ale stwierdziłam że łyknę przeciw bólowe. Usiadłam w salonie z owieczką na brzuchu i wzięłam do rąk laptopa. Nic ciekawego, Ugh. Nagle dostałam Maila od Liama. Szybko otworzyłam wiadomość i ujrzałam zwłoki człowieka i kilka napisów napisanych specjalnym flamastrem na ziemi. To było zaszyfrowane. Popatrzyłam na liczby i litery.
            Wyciągnęłam telefon i zapytałam się go dlaczego nie wyśle tego do kryptologów. Odpisał że chce wiedzieć kto jest szybszy. Myślałam że padnę. Popatrzyłam na losowe cyfry i litery. Chwyciłam kartkę i zaczęłam rozwiązywać to na kilka różnych sposobów. Kiedy udało mi się oddzielić cyfry od liczb szybko odnalazłam klucz do załamania szyfru. Liczba odpowiadała literze w alfabecie na przykład 1 to A, 2 to B i tak dalej. Wysłałam Liamowi rozwiązanie i powiedział że kryptolodzy byli szybsi. Ta, niech niedoświadczona 19-latka rozwiąże banalny szyfr który kryptolodzy odkryją po spojrzeniu na kartkę. Odłożyłam kartkę i popatrzyłam na zegar 19.00. Stwierdziłam że idę spać.
            Wymieniłam wodę w owieczce i łyknęłam leki nasenne i położyłam się spać.

***
            Obudziłam się z paskudnym humorem i okropnym wyglądem. Nie chciałam nigdzie iść. Bolał mnie brzuch, było mi niedobrze, wyglądałam masakrycznie. Zamiast włosów miałam szopę, pod oczami miałam worki i byłam blada, a do tego moja owieczka przestała mnie grzać w nocy. Wzięłam zakopałam się z powrotem pod kołdrę. I w tedy zadzwonił budzik.
- Nie! – krzyknęłam.
            Koniec końców podniosłam się z materaca i doprowadziłam się do stanu używalności. Owieczka również została przygotowana  aby spełniać swoją rolę.  Wyszłam z domu i ruszyłam do miasta. Po drodze złapałam mnie Mia i zaproponowała podwózkę.
- Cześć. – mruknęłam pod nosem.
- Coś nie tak?
- Wszystko. – jęknęłam i oparłam głowę o zagłówek. – Wszystko mnie boli, nie sypiam dobrze i w ogóle mam okres.
- Widzę że jesteś farciarą z bólami i ze wszystkimi innymi sprawami pobocznymi. – zaśmiał się.

- A idź! Najlepiej jakbym się położyła spać. – zaśmiałam się.


Bardzo smutam. Statystyki bloga spadają i zastanawiam co się dzieje, Never Mind. 
Mam prośbę polajkujcie tą stronkę https://www.facebook.com/CrazyMofosConquerLondon?ref=hl
Zaczynamy dopiero bo ktoś zhakował nam poprzedniego fanpage, dziękuję za lajki z góry jak ktoś chce mnie poznać jestem Never Mind, buziaki :*

środa, 18 września 2013

Rozdział 12

Zostałam pociągnięta do mojego mieszkania. Niall mocno ściskał moją dłoń. Chciałam żeby puścił ale wiedziałam że był zły. Otworzył drzwi dalej trzymając mnie za rękę. Weszliśmy do mieszkania.
- Masz nie rozmawiać z glinami, nie znasz mnie, nie znasz  Harrego i ewentualnie tej dwójce mówisz że jesteśmy razem jasne?! – warknął a ja się bałam.
            Pokiwałam twierdząco, bojąc się cokolwiek powiedzieć. Co miałam zrobić. Liam jest gliną, jak się kapną, że z nim gadałam to będę miała mafię na karku.
- Puść – jęknęłam. – To boli.
            Chłopak puścił moją rękę. Pomasowałam nadgarstek i spuściłam głowę. Niall wyszedł a ja zostałam sama w domu.  Usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać. Dlaczego mi się to przydarzyło? Dlaczego zawsze jestem w niewłaściwym miejscu, o nie właściwej porze? Dlaczego ja mam takiego pecha, dlaczego ja jestem taką sierotą? Dlaczego to właśnie mi przydarzają się takie nieszczęścia?
            Nagle przypomniałam sobie o bransoletce. Jeny a jak wszystko słyszeli? Szybko się pozbierałam i wytarłam twarz i dalej siedziałam na ziemi zastanawiając się co mam w ogóle zrobić.
            Popatrzyłam na zegarek, 13.40. O boże, tak długa czasu tak mało do roboty, właściwie nic do roboty. Usiadłam na materacu w sypialni i sięgnęłam po jedną z książek walających się na ziemi. Wszystkie były nie przeczytane. Nie miałam co robić po nocach gdy nie miałam tabletek więc czytałam a bibliotekarki w bibliotece miejskiej znają mnie na tyle by pożyczać mi po kilkanaście książek na tydzień. Zaczęłam czytać jedną z nich i starałam się wyłączyć aby nic mnie nie rozpraszało. Walnęłam książką w kąt i chwyciłam za laptopa. Co za ironia losu. Liam napisał że nie ma go w Londynie, że wyjechał i wróci za dwa, cztery tygodnie. Tylko nie to. Jeny. Wstukałam nazwisko Nialla w wyszukiwarkę i wyskoczyła mi nazwa jakiejś firmy. Właścicielami są Harry i Niall. O boże, siedziba znajduję się nie daleko mojego domu, w centrum Londynu. Świetnie. Wstałam i zaczęłam chodzić po mieszkaniu zastanawiając się co mam robić.
            Nuda to coś co bardzo często mnie dopada. Przez bezsenność nie wiem co robić i się nudzę i teraz mam tak samo, zaczęłam łazić tam i z powrotem. Jeżeli wyjdę jest duże prawdo podobieństwo że spotkam policję i w plątam się w jakąś zagadkę. Czyli odpada bo jeśli Niall rzeczywiście ma mnie na podsłuchu usłyszy gdzie jestem więc odpada.
            Chwyciłam za książkę od fizyki i otworzyłam na ostatnim temacie i zaczęłam się uczyć. Po chwili rozwiązywałam zadanie.

- „A” przyspieszone równa się zmienna prędkość przez zmienny czas czyli prędkość końcowa minus prędkość początkowa przez czas końcowy minus czas początkowy… - mówiłam pisząc piórem w zeszycie. – Podstawiam dziesiątkę i piątkę, a tutaj dwa i jeden…- zaczęłam liczyć wynik.- To będzie pięć metrów na sekundę przez sekundę czyli pięć metrów na sekundę do kwadratu. – skończyłam i odłożyłam pióro.

wtorek, 17 września 2013

Rozdział 11

Znalazłam łazienkę i przygotowałam sobie ręcznik. Po chwili pojawił się Niall z rurkami i bluzą dla mnie. Podziękowałam cicho i powoli weszłam pod prysznic. Dokładnie wymyłam głowę i wytarłam ciało. Założyłam ubrania od Nialla po czym wrzuciłam ręcznik do prania. Piżamę złożyłam w kostkę. Wyszłam z łazienki i zeszłam po cichu do salonu. Po chwili dołączył do mnie Niall i zaprowadził mnie do samochodu. Zajęłam miejsce koło kierowcy i zapięłam pas.
            Blondyn usiadł za kierownicą i odpalił samochód. Wyjechał z posesji i ruszył w stronę miasta. Dziwnie się czułam. Siedziałam cicho mając nadzieję, że chłopak nie będzie chciał rozmawiać. Kidy wjechaliśmy na moją ulicę Niall zaklął. Wysiadł z samochodu i otworzył mi drzwi bo były zablokowane. Podziękowałam a ten chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- Udawaj moją dziewczynę. – syknął i ścisnął moją dłoń a ja myślałam że mi palce zgniecie.
- A jak się ni zgodzę?
- Zgodzisz się, zgodzisz. – zapewnił.
            Zobaczyłam policję. Dwóch podwładnych Liama. O boże, tylko nie to. Funkcjonariusze podeszli do mnie i Nialla. Chłopak się uśmiechnął a ja musiałam się zmusić do uniesienia kącików ust w górę.
- Lucy!
- Cześć Cloe. – przywitałam się.
- Słuchaj mam pytanie, gdzie byłaś cztery dni temu z nocy. – Niall mocniej ścisnął moją dłoń.
- Byłam w klubie razem z…
- ze mną. – dokończył Niall.
- A pan jest?
- James Horan. – skłamał. – Jesteśmy razem od kilku tygodni. – nie mogłam uwierzyć, że jest tak dobrym kłamcą. Byliśmy razem całą noc.
- Czy klub może ktoś jeszcze potwierdzić? – zapytała funkcjonariuszka.
- Zapytaj Mię. Na pewno powie prawdę. – podałam adres
- Nie trzeba. Wierzę ci. – uśmiechnęła się i pożegnała się.