środa, 18 września 2013

Rozdział 12

Zostałam pociągnięta do mojego mieszkania. Niall mocno ściskał moją dłoń. Chciałam żeby puścił ale wiedziałam że był zły. Otworzył drzwi dalej trzymając mnie za rękę. Weszliśmy do mieszkania.
- Masz nie rozmawiać z glinami, nie znasz mnie, nie znasz  Harrego i ewentualnie tej dwójce mówisz że jesteśmy razem jasne?! – warknął a ja się bałam.
            Pokiwałam twierdząco, bojąc się cokolwiek powiedzieć. Co miałam zrobić. Liam jest gliną, jak się kapną, że z nim gadałam to będę miała mafię na karku.
- Puść – jęknęłam. – To boli.
            Chłopak puścił moją rękę. Pomasowałam nadgarstek i spuściłam głowę. Niall wyszedł a ja zostałam sama w domu.  Usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać. Dlaczego mi się to przydarzyło? Dlaczego zawsze jestem w niewłaściwym miejscu, o nie właściwej porze? Dlaczego ja mam takiego pecha, dlaczego ja jestem taką sierotą? Dlaczego to właśnie mi przydarzają się takie nieszczęścia?
            Nagle przypomniałam sobie o bransoletce. Jeny a jak wszystko słyszeli? Szybko się pozbierałam i wytarłam twarz i dalej siedziałam na ziemi zastanawiając się co mam w ogóle zrobić.
            Popatrzyłam na zegarek, 13.40. O boże, tak długa czasu tak mało do roboty, właściwie nic do roboty. Usiadłam na materacu w sypialni i sięgnęłam po jedną z książek walających się na ziemi. Wszystkie były nie przeczytane. Nie miałam co robić po nocach gdy nie miałam tabletek więc czytałam a bibliotekarki w bibliotece miejskiej znają mnie na tyle by pożyczać mi po kilkanaście książek na tydzień. Zaczęłam czytać jedną z nich i starałam się wyłączyć aby nic mnie nie rozpraszało. Walnęłam książką w kąt i chwyciłam za laptopa. Co za ironia losu. Liam napisał że nie ma go w Londynie, że wyjechał i wróci za dwa, cztery tygodnie. Tylko nie to. Jeny. Wstukałam nazwisko Nialla w wyszukiwarkę i wyskoczyła mi nazwa jakiejś firmy. Właścicielami są Harry i Niall. O boże, siedziba znajduję się nie daleko mojego domu, w centrum Londynu. Świetnie. Wstałam i zaczęłam chodzić po mieszkaniu zastanawiając się co mam robić.
            Nuda to coś co bardzo często mnie dopada. Przez bezsenność nie wiem co robić i się nudzę i teraz mam tak samo, zaczęłam łazić tam i z powrotem. Jeżeli wyjdę jest duże prawdo podobieństwo że spotkam policję i w plątam się w jakąś zagadkę. Czyli odpada bo jeśli Niall rzeczywiście ma mnie na podsłuchu usłyszy gdzie jestem więc odpada.
            Chwyciłam za książkę od fizyki i otworzyłam na ostatnim temacie i zaczęłam się uczyć. Po chwili rozwiązywałam zadanie.

- „A” przyspieszone równa się zmienna prędkość przez zmienny czas czyli prędkość końcowa minus prędkość początkowa przez czas końcowy minus czas początkowy… - mówiłam pisząc piórem w zeszycie. – Podstawiam dziesiątkę i piątkę, a tutaj dwa i jeden…- zaczęłam liczyć wynik.- To będzie pięć metrów na sekundę przez sekundę czyli pięć metrów na sekundę do kwadratu. – skończyłam i odłożyłam pióro.

5 komentarzy:

  1. No co tu powiedziec....
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    No po prostu zarąbiste !!!! <3 <3 <3 <3 <3 ;** :D

    OdpowiedzUsuń
  2. super rozdział czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  3. zarąbisty!!!!!!

    OdpowiedzUsuń