czwartek, 26 września 2013

Rozdział 17

Zobaczyłam na brzuchu powoli pojawiającego się śnica i mocną kreskę zdartej skóry. Przyłożyłam palec i zapiekło. Syknęłam. Po chwili do pokoju wrócił Niall z moczonym ręcznikiem i apteczką. Siedziałam spokojnie starając się powstrzymać łzy cisnące mi się na oczy. Blondyn delikatnie przyłożył ręcznik do miejsca gdzie skóra była zdarta.
- Miał sygnet i jak cię uderzył przejechał rękę mocno po twoim brzuchu zdzierając skórę. – wyjaśniła a ja dalej siedziałam nie ruchomo.
            Kiedy obmywał ranę wodą utlenioną chciałam wydać z siebie pisk a potem uciec gdzie pieprz rośnie, ale gdy tylko woda dostała się na ranę Niall chwycił mnie za nadgarstki powodując że dociskał mnie do kanapy. Kiedy ciecz przestała się pienić i szczypać chłopak przykleił mi do rany gazik a siniec posmarował maścią na stłuczenia. Kiedy tylko skończył mnie opatrywać rozpłakałam się jak dziecko. Podwinęłam nogi i otuliłam je rękami.
            Niall usiadł obok mnie i otulił mnie ramieniem. Zaczął mną lekko kołysać i pocałował mnie w czubek głowy.
- Już wszystko w porządku. – próbował mnie pocieszyć.
            Podniosłam lekko głowę. Popatrzyłam w jego niebieskie oczy. Chłopak się lekko uśmiechnął i założył mój kosmyk włosów za ucho.
- Czy…czy on…- nie mogłam powiedzieć tego słowa.
- Można powiedzieć, że dość porządnie wytłumaczyłem mu że nie powinien się do ciebie zbliżać. – oznajmił a ja przytuliłam się do niego mocniej.
- No już, nic się nie dzieje i nic Ci nie grozi, nie płacz. – dalej lekko mnie kołysał. – Idź do łóżka zaraz przyniosę twoje leki. – oznajmił i mnie puścił.
            Podniosłam się z kanapy i podreptałam do sypialni. Przebrałam się w za dużą koszulkę i szorty do spania. Usiadłam na podłodze między książkami i zaczęłam pakować książki do torby. Kiedy przyszedł Niall kazał mi wypić szklankę wody i połknąć tabletki…nie koniecznie w tej kolejności. Potem poszliśmy do salonu i zasnęłam wtulona w chłopaka.

***
            Obudziłam się na swoim materacu. Podniosłam się z łóżka i pierwsze co zrobiłam to sprawdziłam czy Niall dalej jest w domu. Chłopak spał na kanapie. Był słodki. Wróciłam do sypialni i przygotowałam sobie ubrania. W łazience wzięłam prysznic i przebrałam się w świeże ciuchy. Porządnie wysuszyłam włosy powodując, że moje włosy nie ułożyły się tak jak potrzeba tylko powstała szopa.
            Wyślizgnęłam się z łazienki i podreptałam do kuchni. Zrobiłam tosty dla siebie i blondyna i nalałam kawy do kubków.
            Podeszłam do Nialla który spał na kanapie i go lekko szturchnęłam. Nie zareagował. Znów go szturchnęłam.
- Niall śniadanie. – blondyn otworzył powoli oczy i przeciągnął się na kanapie.
            Podniósł się do pozycji siedzącej kiedy ja już zajęłam miejsce przy stole. Zaczęłam jeść śniadanie. Chłopak po chwili siedział naprzeciwko mnie i wsuwał śniadanie. Popatrzyłam na zegarek.
- O nie! – jęknęłam z pełnymi ustami, jeśli zaraz nie wyjdę spóźnię się do szkoły.
            Szybko podniosłam się z krzesła i pobiegłam po torebkę. W biegu zaczęłam zakładać buta. Niall patrzył na mnie jak na wariatkę.
- Gdzie ci się śpieszy?
- W odróżnieniu do ciebie ja chodzę do szkoły. – mruknęłam i schyliłam się by zawiązać buta.
- Zawiozę cię a teraz siadaj i jedz śniadanie. – zażądał i zrobiłam to co mi kazał.

            Dokończyłam tosta i włożyłam talerz do zlewu. Niall w tym czasie się ubrał. Sięgnął po moją torbę z książkami i wyszliśmy z mieszkania. Otworzył mi drzwi do samochodu a kiedy zajęłam miejsce zamknął je za mną. 

4 komentarze:

  1. ommommommo *-* dawaj szybko nexcikaaaaaaa <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeny jaki super rozdział

    OdpowiedzUsuń
  3. pisz wiecej :) czekam na nastepne :)

    OdpowiedzUsuń