sobota, 28 września 2013

Rozdział 18

Niall zatrzymał się pod szkołą i od razu wyskoczył aby otworzyć mi drzwi. Dał mi torbę i pożegnał się ze mną. Na schodach do szkoły złapała mnie Mia. Chwyciła mnie i zatrzymała.
- I jak?
- Ale co? – byłam zaskoczona a ta szczerzyła się do mnie.
- Wczoraj jeszcze na niego przeklinałaś że jest szują a dziś cię podwozi do szkoły. – zaczęła nawijać a ja zakryłam bransoletkę z pluskwą ręką mają nadzieję że przez to mniej słychać o czym mówimy.
- Nie, nie, nie to nie tak. – szepnęłam.
- To jak?
- Zabrał mnie ze szkoły i w ogóle to się pokłóciliśmy. – wolałam ominąć to że się spoliczkowaliśmy- musiałam wracać w tą wstrętną ulewę dwie godziny na nogach. Posiedziałam w domu i się nudziłam. Wyszłam do parku jak już było ciemno. I jakiś gość mnie rozpoznał, czekaj bo ty nic nie wiesz…Ugh. – tupnęłam nogą. – Pamiętasz jak poszliśmy do klubu po moim powrocie do szkoły bo mnie bolała głowa?
- No tak.
- W tedy taki facet chciał mnie zgwałcić ale Niall mnie uratował. – wyjaśniłam. – I jak byłam w parku to wpadłam właśnie na tego mężczyznę. Pobiłby mnie gdyby nie Niall. Został u mnie na noc.
- Ja mam w to uwierzyć?-zakpiła. – Wymyśl coś oryginalniejszego co?
            Przewróciłam oczami i podniosłam bluzkę do góry ukazując ogromnego sińca i ranę po sygnecie. Dziewczyna zakryła usta ręką a ja szybko opuściłam bluzkę w dół.
- Masz swojego bohatera, jak słodko? Ej a robiliście to? – zapytała a ja się zaśmiałam.
- Między nami nawet nic nie ma. – wyjaśniłam.
- Ale jakby co to mi powiesz ze szczegółami?
- Jasne, zadzwonię zaraz po.
- Kurde czuję się jakbym miała stracić dziewictwo po raz drugi. – pisnęła.
- Dlaczego, na razie nie mam niczego takiego w planach.
- Będę mogła go kiedyś poznać?
- Jak się zgodzi to czemu nie. – zadzwonił dzwonek i pobiegłyśmy na zajęcia taneczne. – Co tańczymy?
- Zumbę.
- Bo ja! – krzyknęłam i poleciałyśmy się przebrać. – po plątam kroki albo się wywalę.
- To jest na porządku dziennym. – dogryzła mi Mia kiedy sznurowała Adidasy.
            Pokazałam jej język i pobiegłam na salę do tańca.

***
            Nie miałam ochoty na kolejną lekcję Geografii więc razem z Mirandą siedziałyśmy teraz na schodach szkolnych i rozmawiałyśmy o kolorach tego sezonu.
- O boże! – wykrzyknęła- patrz na te. – wskazała palcem na Vans galaxy. - Musze je mieć.
- Ja bym wolała Airmax’y. One są w sam raz dla mnie. – powiedziałam. – Te miętowe są świetne.
- Jednak hitem tego roku były Converse. Mam kilka kolorów.
- Byłam w twojej gigantycznej garderobie. – zaśmiałam się. – Ale patrz na te baleriny. Są okropne.
- Patrz jak z plastiku, obleha. Wiesz mam jeszcze gazetę z ciuchami. – oznajmiła.
            Zaczęła grzebać w plecaku i wyjęła kolejny magazyn. Przysunęłam się do niej bliżej i zaglądnęłam jej przez ramię.
- Patrz jaka ładna. – zachwyciła się bluzką z myszką Miki.
- Ja bym wzięła tą. – pokazałam na kaczora Donalda.
- Muszę zobaczyć sukienki. – przekartkowała katalog. – O patrz jest z tym…no…no…ogjnaonem, wysłowiłam się no! – zaśmiała się.
- Faktycznie fajna…za ile dzwonek? – zapytałam zupełnie z innej beczki.
            Mia spojrzała na zegarek.
- Pięć minut. – oznajmiła i schowała katalogi do plecaka. – oby żeby nikt nie zakablował.
- Nie no chyba nikt nie jest takim chamem. – mruknęłam grzebiąc ręką po torbie w poszukiwaniu telefonu. – Ugh.
- Co jest?
- Szukam telefonu. – powiedziałam dalej przewracając nagle na trafiłam na mały prostokącik.- Jest! – krzyknęłam wyciągając telefon z torby.
- No wow. – zaczęła się śmiać.
            Zadzwonił dzwonek w szkole a my odsunęłyśmy się na bok schodów. Kiedy doszedł do nas Mark Mia przywitała się ze swoim chłopakiem i zaczęła nawijać o swoich nowych ubraniach które ma zamiar kupić.
            Zapatrzyłam się na telefon. Mia mnie szturchnęła.
- Em…co?
- To twój bad boy przyjechał po ciebie. – zaśmiała się.
- Co? O czym ty mówi…- zobaczyłam Nialla wysiadającego z samochodu. – Aaaa.
- Leć do niego. – pogoniła.
- No już, no już. – zaśmiałam się i pozbierałam plecak. – Nareszcie weekend, umawiamy się?
- To może jutro jakieś zakupy? – zapytała.
- Wiesz przecież, że będę się i wyłącznie patrzeć?
- Nie, nie. Ty będziesz przymierzać wszytko z butiku szafa Mai.
- Znowu?
- Błagam cię, moje ciuchy są na mnie małe to co ja mam z nimi robić? Nie mam krewnych aby komukolwiek to oddać a wszystko jest na ciebie. – zaśmiała się.
- Niech ci będzie. – pożegnałam się. – Hejka. – pomachałam do Nialla.
- Cześć, wskakuj. – otworzył przede mną drzwi do samochodu.
            Podała mu plecak i zajęłam fotek obok kierowcy. Bawiłam się paznokciami. Niall odpalił silnik i wyjechał z parkingu szkolnego.
- Dlaczego po mnie przyjechałeś? – zapytałam.
- Bo w  promieniu pięciu kilometrów od ciebie są niebezpieczni ludzie, a ty jesteś jak magnes na kłopoty. – zaśmiał się.
- Tak od razu, jestem łamagą. – burknęłam udając obrażoną.
- A żebyś wiedziała. Sama o tym dobrze wiesz. – dźgnął mnie w brzuch.
- Ała. – jęknęłam czując ból w okolicach siniaka.
- Przepraszam, zapomniałem. – spoważniał.
- Gdzie jedziemy? – zapytałam
- Do mnie. – oznajmił.

- Serio? I znów mnie wyrzucisz? Bo jak tak to się nie trudź i podrzuć mnie do domu. – sarknęłam a chłopak posłał mi wściekłe spojrzenie które wgniotło mnie w fotel.

jest problem tata nałożył mi areszt na laptopa więc to cud że dodałam dzisiaj rozdział, nie obiecuję że jt będzie. 3majcie się 

3 komentarze:

  1. Jest superancki . Nie dobry tata . Czekam na kolejny kckckc

    OdpowiedzUsuń
  2. nie martw sie rozumiemy te ochydną i podłą kare.. a rozdzial jest *-*

    OdpowiedzUsuń