piątek, 13 września 2013

Rozdział 8

Po lekcji śpiewu Mia przyprowadziła do mnie Marka i wyjaśnił mi że może to zdjąć kiedy tylko zechcę. Ustaliłam z nim, ze będzie to jak ”Mój brat się uspokoi” czyli kiedy chłopcy nie będą mnie śledzić. Podziękowałam mu za pomoc i chwyciłam wszystkie teksty jakie miałam zaśpiewać, trzy piosenki w tym jedną śpiewam sama, panie powiedziały że mam ładny głos i świetnie mówię po hiszpańsku więc ja zagram główną bohaterkę. Jakbym nie miała zbytnio problemów na głowie. Mia oznajmiła mi że mam być o siódmej pod klubem Summer więc wróciłam do domu iż zrobiłam sobie porządny obiad.
            Cały czas jaki poświęciłam na robienie naleśników uczyłam się mojej piosenki „En Mi Mundo”. Piosenka była wesoła a trzeba było się jeszcze uczyć, dobrze że cała jest na syntezatorach a nie instrumentach. Westchnęłam głośno kiedy skończyłam ostatniego naleśnika i chwyciłam laptopa na kolana i znalazłam karaoke piosenki i zaczynałam zapamiętywać jak to idzie. Kiesy skończyłam jeść obiad zażyłam w ziewy. Podreptałam do sypialni i zaczęłam kompletować strój. Znalazłam podróbkę  Vans’ów. Chwyciłam przedarte jeansy, koszulkę z wielkim L od '' Lucy''. Przebrałam się i pobiegłam do łazienki . Poprawiłam włosy i ani się obejrzałam była już dziewiętnasta trzydzieści. Do klubu miałam bliżej niż do szkoły więc poszłam pieszo.
            Po chwili znalazłam Mię i Marka. Dziewczyna nas wprowadziła. Usiedliśmy w jednym sektorze dla VIP’ów.  Zamówiłam drinka i zaczęliśmy rozmawiać. Poprosiłam Mię o numer telefonu i zapisałam go na karcie. Poszłam potańczyć. Kiedy zrobiło się gorąco nie mogłam złapać powietrza zaczęłam kaszleć. Chwyciłam moją jeansową torebkę i wyszłam na uliczkę między budynkami. Zażyłam leki na astmę i mogłam powoli oddychać. Oparłam się o ścianę i usłyszałam rechot. Obróciłam się i ujrzałam nawalonego faceta.
- Cześć piękna. Ładna jesteś, co ty na małą zabawę?
- N-nie, nie sądzę aby to był dobry pomysł – powiedziałam cicho.
- A ja myślę że będzie fajnie. – zarechotał i klepnął mnie w pupę.
            Dałam mu z liścia, i ku mojemu przerażeniu mężczyzna mi oddał. Po chwili czułam pulsując ból na policzku. Nachlany bogacz przygwoździł mnie do ściany i jedną rękę zasłonił mi usta. Byłam przerażona. Wierzgnęłam kolanem i niechcący walnęłam gościa między nogi. Skulił się a ja zaczęłam biec w stronę głównej ulicy. Nie zdążyłam, znów złapał mnie za rękę i dał mi w pliczek.
- Żadna suka mnie nie bije. – warknął a ja zaczęłam szlochać.
- Puść ją. – usłyszałam za plecami.
- Horan ona jest moja, znajdź sobie własną. – zarechotał.
- Powiedziałem żebyś ją zostawił. – powtórzył Irlandczyk i chyba zaczęłam się cieszyć że tutaj jest.
- To moja dziwka, idź gdzie indziej.
- To nie dziwka, zostaw tą dziewczynę i zjeżdżaj stąd bo nie ręczę za siebie. – syknął.

- Spadaj. 

7 komentarzy:

  1. ooo boskieee <3 kocham to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezuuuuuuu zajebisteeeee ;**** nie moge sie doczekać nexta *_______________*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super dwa rozdziały w jeden dzień super.Czekam na wiecej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super dwa rozdziały w jeden dzień super.Czekam na wiecej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawaj szybko nextaaaaaa!!!! <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  7. nialler <333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń