poniedziałek, 7 października 2013

Rozdział 22

Niall jechał w stronę lotniska a ja mrucząc pod nosem ciskałam wyzwiskami pod adresem Liama. Mieliśmy jakieś kilka godzin do przylotu a i tak już staliśmy pod lotniskiem. Miałam ochotę nakrzyczeć, zbesztać i zabić Liama a potem sklonować i jeszcze raz zabić. Szuja! Nie przejdzie mi pewnie do wieczora. Aghhh…

***
- Nie mam ochoty po niego iść. – mruknęłam pod nosem.
- Ale musisz, ja tam nie pójdę. Zbieraj się. – zażądał otwierając drzwi przyciskiem umieszczonym na drzwiach.
            Warknęłam pod nosem i wysiadłam z samochodu. Zjechałam windą na parter i ruszyłam pod gmach lotniska. Usiadłam na krześle przed wyjściem z odprawy.  Po piętnastu minutach zza drzwi zaczęły wychodzić gliny. Kiedy pojawił się Liam podniosłam tyłek z krzesła i nie podnosząc wzroku z nad telefonu podeszłam do kolegi i skierowaliśmy się w stronę wyjścia.
- Podrzuci nas mój kolega.  – oznajmiłam gapiąc się w telefon.
- Okey, tylko dzisiaj nie mogę zostać długo. – powiedział a ja miałam ochotę mu przybić piątkę…krzesłem…w twarz.
- Dlaczego?
- Jestem umówiony ze znajomym, takie tam sprawy. – aż się we mnie gotowało, TAKIE TAM?! Sprawy?! Co za… 1…2…3…4…5…6…7…8…9…10 ufff spokój.
- Masz leki? – zapytałam.
- Jasne…- zaczął grzebać w torbie. – Uważaj są naprawdę mocne. Będziesz spać jak dziecko i nawet burza cię nie obudzi. – powiedział wzywając windę.
- Super, nareszcie sobie porządnie pośpię. – a jakby tak łyknąć dwie? A może lepiej jeszcze pożyć…właściwie to…nie! Stawiam na życie. Weszliśmy do windy i wcisnęłam guzik 3 piętra. Ten parking był ogromny.
- Co to za kolega?
- Niall, Irlandczyk. Ma firmę informatyczną no i jest moim przyjacielem. – odparł.
- Mówisz informatyczną? – popatrzyłam na metalową bransoletkę.
- Są świetni, kupujemy od nich troch rzeczy ale firma jest droga. – powiedział. – Ciężko cokolwiek zniszczyć, zepsuć.
- Serio?
- Jeszcze zależy co kupujesz, ale urządzenia zazwyczaj trzeba umiejętnie wyłączać. – powiedział.
- Fajnie. – mruknęłam wychodząc z windy.
- Kto nas podwiezie?
- Mówiłam ci, mój znajomy. Jest całkiem spoko. – bąknęłam.
            Podeszłam do samochodu i wślizgnęłam się na tylnie siedzenia. Liam podszedł do przednich drzwi i kiedy zobaczył Nialla jego twarz zbladła. Niall się uśmiechnął a Liam zajął miejsce obok kierowcy.
- Kurwa. – zaklął.
- Co jest Liam coś nie tak? Znacie cię? Nie miałam pojęcia. – powiedziałam naciskając na ostatnie zdanie.
- Jak długo się znacie? – zapytał kiedy Niall opuszczał parking.
            Popatrzyłam na zegarek którego nie miałam.

- A będzie z dwa tygodnie. – powiedziała z irytującym głosem.

5 komentarzy:

  1. *o* blagam dodaj jutro bo na ten sie naczekalam :C a ja nie znosze czkeac xd <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy rozdział, a nagłówek świetny ;)
    obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  3. superpiszesz:)
    ankagrzanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Super blog !!!!! obserwujemy ? nazywamsiejustyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń