wtorek, 8 października 2013

Rozdział 23

- Wpadłem. – mruknął
- Po same uszy. – warknęłam patrząc za okno. Teraz mogłam spokojnie pokazać jak bardzo jestem na niego wkurwiona i jak bardzo nie chcę z nim rozmawiać. Jechaliśmy dość szybko a ja patrzyłam za okno nie zwracając uwagi na  co mówią chłopcy. Bawiłam się telefonem i wpadłam na pomysł. Napisałam do Mii, umówiłam się z nią na noc, pozostała jeszcze kwestia ucieczki… zaraz, zaraz, przecież zablokowane są tylko drzwi pasażera z przodu a to oznacza że jeżeli staniemy mogę wysiąść! Boo yea. Gińcie! W sumie to wolałam poczekać, aż nadarzy się okazja gdzie będę miała najbliżej do Mii więc po prostu patrzyłam za okno.
            Dopiero po na czwartym skrzyżowaniu mogłam wysiąść. Wysiadłam z samochodu jak gdyby nigdy nic i usłyszałam za sobą protesty Nialla i Liama. Idąc przed siebie pokazałam im elegancko ujmując środkowy palec i wskoczyłam do busa.

***
            Zapukałam o ogromnych drzwi. Po chwili pojawiła się w nich Mia z wałkami na głowie i świeżym manicure i pedicure. Uśmiechnęła się i przepuściła mnie w przejściu. Podeszłam do mnie na piętach machając paznokciami u rąk aby wyschły.
- Cześć, z nieba mi spadłaś. – powiedziała.
- Serio?
- Tata ma jakieś tam spotkanie na którym muszę być, chyba że powiedział że jeśli znajdę sobie osobę towarzyszącą na pokaz mody to się wymigam! – krzyknęła uradowana.
- Tylko że nie mam ciuchów.
- Och błagam cię, moja garderoba pęka od nadmiaru ciuchów. Chodź! – pociągnęła mnie za rękę i ruszyła jak kaleka na piętach. Po schodach dziewczyna szła naprawdę komicznie. W końcu dotarłyśmy na piętro i weszłyśmy do jej ogromnej sypialni.
- Wygrzeb sobie coś…albo nie ja to zrobię bo jeszcze to będzie coś co nie wpasuję się w okazję. – uśmiechnęła się.
            Weszła do garderoby i po chwili wróciła z kremową sukienką w koronkę i kremowymi butami na wysokim obcasie z paskami skrzyżowanymi na śródstopiu.
- Ubierz się i zrobimy ci włosy. – rzuciła mi ciuchy. Szybko się przebrałam i usiadłam na krześle przed toaletką.
- No paznokcie mam gotowe więc mogę ściągnąć wałki. – Zaczęła odplątywać włosy które układały się w piękne loczki. Utrwaliła je lakierem po czym popatrzyła na moje włosy.
- Upniemy je w koka, co ty na to?
- Dobra – uśmiechnęłam się.
            Dziewczyna zaczęła czesać moje włosy. Gadałyśmy o wszystkim. Kiedy dobierała mi biżuterię popatrzyła krzywo na srebrny metalowy pasek śliniący na mojej prawej ręce.
- Kurde, to mi wadzi. – jęknęła. – Co to za firma?
            Chwyciła moją rękę i przybliżyła ją do oczu.
- Znam to logo. Miałam z tego cztery zegarki, jestem chyba jedyną osobą która potrafi zniszczyć coś z tej firmy. – uniosłam wysoko brwi.
- Ale jak?
- Jeździłam po tym nożami, colą, młotkiem, było w błocie, dłubałam wsuwką. Po prostu wszystko robiłam z tymi zegarkami. Po prostu się rozlatywały.

- O Lol. Nie wierzę. - zaczęłam się śmiać. 

Na waszą prośbę jest post, ale dzięki temu jt nie będzie rozdziału bo już nie mam nic na zapas a jestem chora i nie mam weny, więc nie piszcie w komentarzach "błagam daj jt nexta" bo nie dodam, na wasze życzenie.

7 komentarzy:

  1. kc <3 dodaj jeszcze jedną czesc dzisiaj prooooszeeee <3

    OdpowiedzUsuń
  2. oj chyba wcale nie są takie wytrzymałe jak to Liam twierdził.. xd
    zgadzam sje z Julia dodaj dzisiaj nexta blaaagam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest chora helołłłłłłłłłłł

      Usuń
  3. Jest super czekam na nastepnu

    OdpowiedzUsuń
  4. BOSKIE <33333 wracaj szybko do zdrowia :*

    OdpowiedzUsuń