niedziela, 13 października 2013

Rozdział 26

Budzik zadzwonił równo o godzinie 7.00, szczerze powiedziawszy nie mam zielonego pojęcia dlaczego go nie wyłączyłam. Musiałam iść do mojej ukochanej pracy w małej kawiarni. Szybko nałożyłam na siebie czarne getry, tunikę i dżinsową kurtkę. Związałam włosy w wysokiego kucyka i powoli ruszyłam w stronę centrum miasta. Nie czułam się najlepiej bo po przebudzeniu w środku nocy nie spałam już w ogóle. Otworzyłam kawiarnię i zaczęłam ściągać krzesła ze stolików. Kiedy wszystko zostało przygotowane, uruchomiłam ekspres do kawy. Otworzyłam drzwi kawiarni na oścież i usiadłam za ladą czekając na pierwszych klientów. Chciałam się położyć spać, równocześnie nie zasypiając. Jestem pogmatwana.
            Do kawiarni weszła jedna młoda kobieta zamówiła muffinę i małe caffe late. Przygotowałam różową chustkę na której ułożyłam talerzyk z babeczką w fioletowym papierku. Kawę nalałam do kremowego kubka z napisem „keep calm and have a cupcake”
Wszystko nałożyłam na jasnoniebieską tacę i zaniosłam ją do stolika. Kobieta uśmiechnęła się i podziękowała.
            Wróciłam za ladę zastanawiając się czy sama nie napiję się bardzo mocnej kawy. W pewnym momencie się poddałam i zrobiłam sobie mega mocną kawę tak że myślałam, ze ją zwrócę do szklanki, tak gorzkiego napoju nigdy nie piłam. Teraz to mi się paczały na pewno nie zamkną.
            Siedziałam za ladą, od czasu do czasu obsługując klientów. W pewnym momencie do kawiarni przyszedł Liam. Świetnie. Gdy mnie zobaczył na jego twarz wymalował się szok.
- Wyglądasz koszmarnie.
- Co cię t obchodzi. – warknęłam.
- To co zwykle. – poprosił gdy już kończyłam przygotowywać jego cappuccino.
- Proszę. – podałam mi kawę.
- Dziękuje.
            Wiedziałam że łatwo nie odpuści. Westchnęłam ciężko.
- Przypomniało mi się dlaczego nie sypiam. – mruknęłam.
- Nie mów że przyśnił ci się ten głupi dzień.
- Dobra nie mówię. – powiedziałam wypijając ostatni łyk mojej mocnej kawy. Skrzywiłam się.
- Nie za dobre to co? – zapytał łyknął kilka ostatnich kropel mojej kawy. – O boże, okropna.
- Ale da kopa. – mruknęłam wypijając duszkiem szklankę wody mineralnej.
- Serio nie chcesz spać…
- Poprawka, nie chcę, nie mogę, nie potrafię. Już zadowolony. – zapytałam.
- Tylko nie przegnij z kawą. – upomniał mnie.
- Bo co?
- Po prostu nie przesadzaj co? – powiedział. – Kofeina szkodzi zdrowiu.
- Dobrze tato, przysięgam ci że nie przesadzę z kawą.
- Dobra lecę, popaprańcu. – mruknął i opuścił lokal.
            Do końca mojej zmiany zostało mi piętnaście minut. Przygotowałam kilka muffin na zapas dla Cloe która była moją zamienniczką. Kiedy moja znajoma pojawiła się obsłużyłam ostatnią klientkę. Ściągnęłam fartuch i włożyłam do szafki.
- Ja lecę pa.
- Idź się przespać, wyglądasz koszmarnie. – zaśmiała się kiedy wychodziłam z kawiarni. Ruszyłam do siebie do domu. Weszłam do domu i oparłam się o ścianę.
- Idę-się-po-ciąć. – przesylabizowałam słowo uderzając lekko o ścianę moim czołem. – Ugh!

            Nie miałam siły na nic. Położyłam się na kanapie. Odchyliłam głowę do tyłu. Leżałam plackiem chyba przez pół dnia. 

Powiem wam że te dwa rozdziały będą najnudniejsze na świecie. Dlatego nie wiem czy póżniej nie dodam wam kolejnego, taki mały bonusik

4 komentarze: