poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 27

Cały dzień w szkole był koszmarem, najmniejszy szmer doprowadzał mnie do szału. Tak źle się naprawdę nie czułam chyba nigdy. Do tego wszystkiego zasłabłam na korytarzu i gdyby mnie Mia nie przytrzymała to bym się wywaliła. Wstyd na maksa. Miałam nadzieję że Niall odbierze mnie ze szkoły, leki dalej tkwiły na tyłach jego samochodu a jedyne o czym myślałam to żeby połknąć tabletkę i przekimać cały okrągły miesiąc. Wychodząc na parking szkoły szukałam wzrokiem samochodu Nialla.
- Nie, nie, nie, nie…- jęknęłam.
- Co się stało? – zapytała Mia
- Liam przywiózł mi tabletki nasenne, odebrałam go razem z Niallem, zwiałam z samochodu zostawiając leki na tyłach i teraz nie mogę spać, bo przypomniało mi się w jaki sposób moi rodzice zostali zamordowani! – rozpędziłam się.
- Aha. To może cię zawiozę.
- Nie bo się jeszcze wkurwi i będzie problem. – mruknęłam niezadowolona.
- Czy ty nie masz przypadkiem okresu?
- Skończył mi się kilka dni temu. – oparłam głowę o słup. – Dlaczego mnie to spotyka. Jak zaraz się nie kimnę to idę skoczyć z mostu…chociaż nie mam lęk wysokości. – dodałam szybko.
- Dlaczego teraz po ciebie nie przyjechał?
- Mnie się pytasz? Całe dwa tygodnie po mnie przyjeżdżał i siedział mi na karku a jak jest potrzebny się go nie ma, co z nim jest nie tak?
- Dobre pytanie.
- Ja chcę moje leki. – tupnęłam nogą jak małe dziecko.
- No masz problem.
- No mam…A twój tata, nie zna jakiś lekarzy co by mi coś dali, jedna pigułka, jedna jedyna pigułka ja chcę spać.
- O nie, nie, nie, nie, jak cię kocham tak nie zorganizuję ci leków. –zaprzeczyła.
- Ale ja nie mogę spać, widzisz te oczy?! – złapałam ją za ramiona. – Widzisz?! Są podpuchnięte i czerwone, a dlaczego?! BO. CHCĘ. SPAĆ. – każde słowo powiedziałam osobno.
- Zadzwoń do niego.
            Wyjęłam telefon i wybrałam numer do blondyna. Nic skrzynka pocztowa.
- Nic, rozumiesz, ja nie będę spać.
- Chodź do mnie, załatwimy ci coś na uspokojenie.
- Nic nie potrzebuje. Ja chcę spać, nic innego, tylko spać.
- Właśnie widzę. A co z Liamem?
- Nie wiem, nie rozmawiałam z nim dzisiaj. Właśnie idę do biura…a jak jest w terenie? Fuck!
- Spokojnie idź sprawdzić, zadzwoń tylko spokojnie.
            No tak pewnie mają kolejną akcję i głupia smarkula która może wygadać ich sekret się nie liczę, dobrze ja sobie to zapamiętam, z takimi osobami jak ja się nie zadziera.
- Potrzebuję dychę. – powiedziałam.
- Nie wiem gdzie mam portfel. – powiedziała.
- Kłamiesz. – Wyciągnęłam jej portfel z tylnej kieszeni moich spodni.
- Kiedy go zabrałaś?
- Przed chwilą. – podsumowałam. – Dobra dwie dychy też mogą być. – Wyciągnęłam banknot i wsadziłam do kieszeni. – Proszę.
- Nigdy nie załapię jak to robisz. – westchnęła.
- To co kebab?
- Mam kasę możemy iść. – mruknęłam.
            Wsiadłyśmy do auta Mii i pojechałyśmy do centrum.


6 komentarzy: