piątek, 1 listopada 2013

Rozdział 30

Chłopak zamrugał kilka razy co oznaczało zę wyszedł z transu a ja dałam znać Mii że Mark jest już trzeźwy. Dziewczyna wzięła zamach i dała mu z liścia.
- Ty ***,***,*** Jak mogłeś mi to zrobić, ja ci ufałam, jesteś skończonym ***,***,***. Koniec z nami!!! – krzyknęła tak że wszyscy zwrócili na naszą trójkę uwagę.
- Nie moja wina że jesteś kiepska w łóżku!
- Nie moja wina ze masz małego. – dodała głośniej.
            Chłopak zrobił się czerwony kiedy uczniowie przyglądający się całemu zdarzeniu zaczęli chichotać. Przybiłam Mii żółwia i rozeszłyśmy się do klas.

~*~
Na francuskim dostałam cynk od Liama żebym wpadła do niego do biura. Oczywiście z miłą chęcią urwałam się z lekcji. Kiedy znalazłam się w gabinecie Liama wywaliłam nogi na stół i usiadłam na fotelu kumpla kiedy czekałam na niego.
Chwyciłam jakąś teczkę i zaczęłam przeglądać akta…Nialla? Nie głupie. Liam ma wszystko pod okiem i nie ma szans żeby przyłapali jego albo, Harrego. Szczerze powiedziawszy akta Irlandczyka nie należały do najchudszych. Popatrzyłam za szybę gabinetu Liama upewniając się ze nikt nie idzie i zgarnęła teczkę blondyna do plecaka.  Po chwili usłyszałam „Move” Little Mix. Dopadłam swojego IPhone’a i odebrałam połączenie.
- Halo?
- Lucy z tej strony. – powiedziałam.
- Hejka Lucy, pamiętasz swojego kuzyna?
- Jonathan?! Boże jak się cieszę, że cię słyszę! Jesteś w kraju?
- A wyobraź sobie że tak. Może wpadłabyś na kilka dni?
- Tak, muszę się z tobą zobaczyć…yyy…a mogę wziąć przyjaciółkę?
- Mia?
- Tak, ją.
- Bierz kogo chcesz. Wpadnij za miasto do Villi.
- Dzięki. – rozłączyłam się i miałam ochotę piszczeć z radości.
            Jonathan to jedyna osoba z rodziny która utrzymuje ze mną kontakt. Dzwoni od czasu do czasu, a widziałam go ostatni raz po pogrzebie rodziców, i z tego co pamiętam nie skończyło się to dobrze bo się nim pokłóciłam o… nie ważne z resztą. Do biura wszedł Liam z niezbyt zadowoloną miną.
- Co się tak szczerzysz?
- Jonathan jest w kraju, i mam się z nim zobaczyć! – wykrzyczałam.
- Spoko, kiedy?
- Jutro, z Mią pojadę do niego na dwa dni.
- Nie lecisz się pakować? Bo mam wrażenie, że tobie akurat zajmuje to wieki.
- Tyś nie widział pakowania Mii.

- I mam nadzieje nie zobaczyć. – uśmiechnął się pod nosem a ja opuściłam jego biuro machając chłopakowi na pożegnanie. 

Skarby pamiętajcie o komentowaniu XD

3 komentarze: