niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział 32

- Kurde szybko minęły te dwa dni. – po raz kolejny podrapałam się po nadgarstku.
- Przestań się drapać, Bo sobie jeszcze rany otworzysz.
- To jest możliwe?
- W twoim wypadku tak.
- Jakbyś mi nie powiedziała, to by było okey.
- To nie moja wina że masz uczulenie na metal.
- Nie twoja. – mruknęłam. – Jedzie, no na reszcie.
            Z za zakrętu pojawił się czarny samochód. Chwila, chwila, to miał być Liam, nie, nie, nie. Niall.
- O będę miała okazję go poznać.
- No mam nadzieję że jedną jedyną. – mruknęłam ledwo słyszalnie.
            Pomachałam do blondyna, i podeszłyśmy do samochodu. Usiadłam obok Nialla a Mia usadowiła się z tyłu, cała najarana czy ona coś bierze? Przedstawiłam ich sobie i Mia zaczęła nawijać.
- … a tak w ogóle to ja nie rozumiem dlaczego Tracy się z nim umawia, to jest lamus. Duże szkła, powinien zamienić na soczewki. – właśnie, Mia miała soczewki a ja gogle, w sumie wygodniejsze. Ale i tak jest szansa że je zgubie dlatego mam dwie pary i kilkanaście soczewek. – No i powinien nosić aparat, no jego uzębienie jest okropne. A co do ubrań… właśnie! Lu przyszła twoja spódnica od ciotki.
- Super. – przewróciłam oczami, a Niall uśmiechnął się pod nosem.
- Mam bluzkę do niej, będziesz miała komplet, i jakbyś szła na jakąś imprę, to takie super podziurawione czarne rajtki po prostu bomba.
            Skąd ona ma te wszystkie tematy do gadania. Nie mogłaby się zamknąć na moment, w sumie to lepiej niech gada, przynajmniej, nie będę rozmawiać z Niallem.
- Niall, a ty chodzisz na jakieś party?
- Zdarza się. – odparł w pełni skupiony na drodze.
- Na przykład gdzie?
- Kluby, ewentualnie jak kuple coś zorganizują. – serio, mają na to czas?
- Fajnie, dokąd chodzisz? Na przykład do Holiday, albo Free Night. Tam jest najfajniej.
- Na przykład do Holiday, albo Free Night. Tam jest najfajniej.
- Serio? Ja też tam chodzę, może się umówimy, Lucy na pewno będzie chciała przyjść.
- Yhy. – wydusiłam z siebie. Zabiję ją jak boga kocham.
- Może kiedy indziej, mam robotę do zrobienia. – wymamrotał. Znowu jakieś morderstwo czy może ruszysz łbem żeby wymyślić bransoletkę z srebra albo złota a nie metalu IDIOTO!
- Szkoda. Jak coś to mów… To tutaj. – wskazała na swoją willę. – Dzięki Lu, do zobaczenia Niall.
- Do zobaczenia. – odpowiedział.
            Znając życie teraz to do niego do domu. Muszę jakoś dopilnować aby nie znalazł swoich akt w moim plecaku, bo będzie po mnie. Wyjechaliśmy z miasta, skręciliśmy w leśną drużkę prowadzącą do posiadłości Nialla. Chłopak wyskoczył z samochodu i otworzył mi drzwi.  Wysiadłam z samochodu.
            No i jak ja to ja biedna sierota musiałam coś spaprać. Mój plecak był otwarty i wszystko z niego wypadło. Łącznie z teczką Irlandczyka. Chłopak rzucił okiem na moje rzeczy i zdębiał kiedy zobaczył swoje akta. Zacisnął mocno pięści tak ze mu knykcie zbielały,  a na jego twarzy pojawiła się linia szczęki, a w oczach zamiast błękitu była absolutna czerń. Przełknęłam głośno ślinę. Chłopak zrobił krok w moją stronę a ja instynktownie się dosunęłam. Złapał mnie za nadgarstki i uniósł ja na wysokość mojej twarz. Czułam jak krew przestaje w nich krążyć.
- Skąd.To.Masz?! – krzyknął a ja czułam jak się kurczę.
            Co miałam odpowiedzieć, zwinęłam z biurka Liama?
- MÓW! – wrzasnął a ja czułam jak do oczu napływają mi łzy.
- Z biura Liama. – szepnęłam.
            Chłopak ścisnął moje nadgarstki mocniej. Byłam przerażona.
- Ja…nie…chciałam. – wyjąkałam.
            Niall puścił moje ręce a ja opadłam na ziemię. Zobaczyłam jak wchodzi do domu i trzaska drzwiami. Podniosłam się i zaczęłam się cofać w stronę lasu. Kiedy wyszłam z jego posesji stając w kilku hektarowym buszu zaczęłam iść przed siebie. Marsz przerodził się w trucht, a trucht w bieg. Ja i moja koordynacja ruchowa nie były w formie. Potknęłam się o korzeń wystający z ziemi. Zaczęłam po omacku szukać moich okularów ale to na nic. Wstałam i kiedy zrobiłam krok usłyszałam trzask łamiącego się plastiku i szkła.
- Nie. – jęknęłam.

            Bez okularów jestem jak ślepa kura. Wszystko jest tak rozmazane że ledwo rozróżniam kształtu. Zmrużyłam oczy i zaczęłam się powoli poruszać przed siebie z wyciągniętymi rękami. W końcu weszłam chyba za jakąś skałę. Osunęłam się i zaczęłam płakać.

2 komentarze:

  1. *-* blagaaam dodaj dzisiaj nast. cz.!!!! <3 <3 <3 <3 zajebistee, mam nadzieje ze jej nic sie nie stanie

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG!!! BOSKIEEEE!!!!! dodaj dzisiaj nextaaa pliiiiis <3

    OdpowiedzUsuń