poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozdział 33

Nie wiem ile siedziałam pod skałą ale na pewno długo, bo gdy się uspokoiłam było już ciemno. Zaczęłam szczękać zębami, miałam gęsią skórkę i było mi bardzo zimno. Nie widziałam nic. Wszystko było tak rozmazane, że gdy zamknęłam oczy nie było różnicy. Zaczęłam pocierać dłońmi ramiona. Super nie dość że boję się ciemności, to jeszcze jestem w lesie. Bałam się, strasznie, znów zaszkliły mi się oczy.
Usłyszałam szelest i trzask łamanych gałązek. Schowałam głowę w ramiona. Poczułam jak chłopak staje obok mnie.
- Idź sobie. – szepnęłam.
- Lucy…
- Zostaw mnie! – poprosiłam.
- Nie. – odparł twardym tonem. Usiadł obok mnie i przysunął się bliżej. Gdy usłyszał że szczękam zębami, zdjął  bluzę.
- Ręce do góry. –  jak często wymawia to zdanie? Głupie pytanie.  Przed chwilą o mało mnie nie pobił, co mnie obchodzi jego bluza. Nie posłuchałam. – Lucy, podnieś ręce do góry, albo sam sobie z tym poradzę. – zagroził śmiertelnie poważnym tonem.
            Podniosłam ręce a Niall naciągnął na mnie swoją bluzę, było mi cieplej ale dalej szczękałam zębami. Wstał i chwycił mnie za rękę po czym mnie dźwignął. Otrzepałam tyłek z liści i kurzu.
- Chodź, idziemy. – chwycił mnie za rękę.
- Em… Niall, to nie wypali. – wyjąkałam starając się skupić wzrok na jego osobie. – Bo…moje okul… - nie dokończyłam bo poczułam jak chłopak wziął mnie na ręce w stylu panny młodej.           
            Wtuliłam się w niego jak mała małpka. Oplotłam ręce na około jego szyi. Czułam jak ciepło bije od niego. Był jak kaloryfer. Zamknęłam oczy i zaczęłam. Czułam jak chłopak stawia kroki.

~*~
Wniósł mnie do sypialni i położył na łóżku. Otrzymałam swoje okulary wyciągnięte z plecaka. Niall wyszedł z pomieszczenia, a ja zdjęłam z siebie ubrania. Zostałam w za dużej koszulce i bieliźnie. Moje rurki i sweter mamy położyłam na fotelu. Mamy. Dlaczego właśnie teraz, po raz kolejny tego dnia, postanowiłam się popłakać. Tęsknię za rodzicami. Jako jedna z niewielu osób nie miałam normalnego dzieciństwa. Jestem… nienormalna.
            Leżałam przez chwilę nieruchomo pod kołdrą starając się zasnąć, ale mi nie wychodziło. Nagle do pokoju wszedł Niall. Podniosłam się na łokciach i przygryzłam wargę, był w samych bokserkach, miał idealnie wyrzeźbione plecy, to ciekawe jak wygląda tors. Chłopak się odwrócił i zobaczyłam najwspanialszą klatkę piersiową ever. Nie dostań zawału, Milla, nie dostań. Oderwałam wzrok od jego brzucha i spojrzałam na jego twarz.
- Nie chciałem cię obudzić. – podrapał się a głową i zaczął się kierować w stronę drzwi.
- Czekaj…- zatrzymał się w drzwiach. – Mógłbyś…mógłbyś zostać.
            Chłopak położył się na łóżku a ja z powrotem pogrążyłam się w myślach o rodzicach. W pewnym momencie nie wytrzymałam. Odwróciłam się przodem do chłopaka i go przytuliłam. Niall początkowo był zaskoczony ale już po chwili otulił mnie swoim ramieniem. W takim stanie udało mi się zasnąć.

            

3 komentarze: