środa, 6 listopada 2013

Rozdział 34

Mój największy minus? Gdy nie jestem na lekach mam  płytki sen. Obudzi mnie wszystko, więc nie mam za dobrze. Poczułam jak materac zapada się pod Niallem. Nie chciałam pokazywać że nie śpię więc leżałam nieruchomo. Usłyszałam jak chłopak zamyka za sobą drzwi. Sięgnęłam po okulary po czym nasunęłam je na nos.
            Wstałam z łóżka i skierowałam się do kuchni za chłopakiem. Jednak moją uwagę odwrócił kot którego zaczęłam gonić. W końcu złapałam go i wzięłam na ręce.
- Jesteś mój. – zaśmiałam się trzymając zwierzę. Głaszcząc kota zeszłam na dół. Zapach smażonych omletów ciągnął mnie za nos. Weszłam do kuchni. Kot mi się wyrwał. – Ej! – krzyknęłam za uciekającym zwierzęciem.
- Nie za ciepło ci? – zapytał Niall widząc mnie z samej koszulce i bieliźnie.
- Nie. – pokazałam mu język i zaczęłam się drapać po nadgarstku.
            Usiadłam na stołku barowym naprzeciwko chłopaka który stał za kuchenką. Podał mi omleta na talerzu. Jeżeli nie przestanę się drapać, to coś mi się stanie. Nie mogłam przestać, wysypka była nie do zniesienia. Lewą ręką dość nieudolnie ukroiłam sobie omleta, gdy drugą rękę chowałam pod stołem.
-  Niall?
- Tak?
- Mógłbyś mi zdjąć bransoletkę.
- Nie. – widziałam jak jego mięśnie się napinają.
- Ale…
- Lucy powiedziałem „nie”
- Tylko że…
- Lucy! – krzyknął a ja podskoczyłam na krześle. Znów ten chłód w oczach. Znów się przestraszyłam. Nawet nie dał mi dokończyć, czy to tak wiele. Dalej drapałam się po ręce.
- Nie ważne. – mruknęłam i zabrałam się za jedzenie omleta.
            Wkurzyłam się, nie jestem lewo ręczna sorry wielkie ale wolę jeść prawą ręką. Wyciągnęłam  czerwoną rękę spod stołu i zabrałam się za jedzenie. Chłopak patrzył uważnie na bransoletkę, a ja udawałam ze tego nie widzą.  W końcu nie wytrzymałam i po raz kolejny podrapałam się po nadgarstku. Chłopak chwycił moją rękę przyciągając ją do siebie. Kiedy mnie dotknął wzdrygnęłam się. Dlaczego tak zareagowałam???
- Co jest?
- Mam uczulenie na metal.
- Zdejmę ci ją. – westchnął. – Jesteś wolna do puki nie załatwię srebrnej.
- Pomyśl racjonalnie. – zaczęłam. – Wiesz gdzie mieszkam, po co się narażać mordercy? A po drugie, co pójdę na policję i jak myślisz co się stanie. Dam zgłoszenie, które przejdzie przez wiele rąk, trafi do Liama który nie kiwnie palcem widząc że jest  to tobie.
- Masz racje. Zbieraj się, szkoła czeka. – powiedział i wstał od stołu.
- Ale mi się nie chce. – jęknęłam.
- A co masz zamiar robić.
- Może by tak…- zaczęłam się zastanawiać. – Wesołe miasteczko?

~*~
- To gdzie teraz? – zapytał Niall.
            To pytanie zadawaliśmy sobie na zamianę przez cały dzień. Byliśmy już w gabinecie luster, Kamikaze i diabelskim młynie. Jadłam kolejną watę cukrową. Zaczęłam się rozglądać po całym wesołym miasteczku. Mój wzrok zatrzymał się na ogromnej kolejce.
- Emmm… może…Rollercoster.
- To nie jest dobry pomysł.
- Cykor cię obleciał?
- Raczej boję się zostać obrzygany przez ciebie, zjadłaś za dużo Lucy.
- Oj tam, oj tam. – zlekceważyłam go i pobiegłam do kolejki.


3 komentarze:

  1. mam nadzieje ze nie rzygnie xddd dodaj szybko nast. cz. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Szybo dodawaj :D super super ♥♥♥ czekam na next ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. ŚWIETNYYYY ♥ LOFFKI <3

    OdpowiedzUsuń