wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 37

Jak trzeba to nigdy nie mam przy sobie mojej małej kosmetyczki. Znalazłam w torebce którą zabrał Niall była maskara i czerwona szminka. Znalazłam jeszcze duże kolczyki. Zmoczyłam końcówki włosów aby się lekko podkręciły. Wpadłam do sypialni chwyciłam torebkę. Zbiegłam na dół tłukąc się obcasami po całym domu. Dopadłam mój plecak który leżał w kuchni. Mia przed powrotem do domu dała mi zestaw srebrnych bransoletek. Nałożyłam je na dłoń i pobiegłam do salonu gdzie Niall rozmawiał z Sophie.

- Mia już jedzie. – powiedział po czym odwrócił się na mnie.
- I jak dobrze wyglądam? – oparłam się o ścianę.
- No… - zaczęła Sophie.
- Świetnie. – Niall się wyszczerzył zęby.
- Dzięki. – powiedziałam. – Telefon. – poprosiłam i chłopak mi go wręczył.
            Wyszłam do przed pokoju i poprawiłam szybko moje włosy. Mia puściła sygnał że już jest. Niall wparował do przedpokoju.
- Wracasz do mnie, nie do siebie. – powiedział.
- Czemu?
- Bo chcę cię mieć na oku.  – wypalił a ja wyszłam na pole i skierowałam się do samochodu Mii. Usiadłam z tyło obok koleżanki a szofer wyjechał z posiadłości Nialla.

~*~
Po całym pokazie Mia zabrała mnie jeszcze na imprezę jakiejś osoby ze szkoły. Siedziałyśmy przy barze i piłyśmy drinki. Czułam jak alkohol rozlewa się po moim ciele.  Wypiłam jeszcze jednego i poszłyśmy na parkiet. Szczerze powiedziawszy to nieźle się bawiłam z Mią…

~*~

- Heeeej Niall. – byłam nieźle upita, rano na stówę nic nie będę pamiętać. – Coo tam? – szczerzyłam się jak idiotka.
- Lucy! Ile wypiłaś.
- Ja nic nie wypiłam. – zaczęłam chichotać.
- Lucy! – krzyknął.
- No może troszeczkę, oooo tyle. – pokazałam układając palce w miarkę. – No dobra tyle. – powiększyłam odstęp między palcami.
- Lucy, chyba jednak więcej. – widać było że jest zły.
- Ale w sumie to tobie też by się to przydało, rozluźnij się. – mówiłam pijana. – Zaaabaaw się.
- Lucy nie wkurwiaj mnie. – warknął.
            Ruszyłam w głąb domu popierając się o ścianę ale jakoś tak wszystko się kręciło. No co jest. Wywaliłam się i parsknęłam śmiechem. Niall wziął mnie na ręce a ja się śmiałam. Zaczęłam bawić się jego włosami.
- Lucy proszę zostaw moje włosy.
- Nie… farbowałeś no nowo, nie ma odrostów. – wypaliłam szczerząc się od ucha do ucha.
- Lucy, daj sobie spokój. – poprosił ponownie.                   
- A ty wiesz że jak się zafarbuje włosy to one się niszczą?
- Lucy, mówisz od rzeczy, musisz się przespać. – postawił mnie na posadzce łazienki i kazał mi się przebrać. Ledwo mi się to udało ale wyszłam z kibla. Usiadłam na łóżku a Niall popatrzył na mnie.
- Będziesz spać w makijażu.
- Hehe, jak się obudzę, będę ładnie wyglądać. – pokazałam mu język.
- Boże. – poszedł do łazienki wrócił z wacikami.
- To ty masz mleczko do demakijażu ? – zaczęłam się śmiać.
- Mam siostrę która tu czasem wpada. – powiedział i zaczął obmywać mi twarz.
- Dam sobie radę sama.
- Nie sądzę. – wypalił i dalej mył mi twarz. – Ile ty tego masz na twarzy.
            Nie odpowiedziałam. Trochę przymykały mi się oczy. Ale w sumie to co. Jestem pod wpływem alkoholu. Skończył.
- Księżniczko idź spać, dobranoc. – pocałował mnie w czoło i wyszedł z pokoju.
            Czy mi się spodobało jak on mnie pocałował. WTF?! Dobra chyba muszę iść spać.


5 komentarzy:

  1. *u*u*u*u*u*u*u*u*u*u*u*u*u*u*u*u*u*u* Czy Niall podrywa Lucy :D Yeah wrescie :3

    OdpowiedzUsuń
  2. no nareszcie coś ... :DDDDDDDDDDDD
    szczerze się jak głupi do sera xddd

    OdpowiedzUsuń