czwartek, 21 listopada 2013

Rozdział 41

Wstałam z lekkim bólem głowy. Westchnęłam ciężko. Jeszcze nie przyzwyczaiłam się ze mieszkam z Niallem. I prędko nie minie. Wzięłam prysznic, ubrałam się w rurki, biały podkoszulek i szarą bluzę. Włosy zostawiłam rozpuszczone i zbiegłam do kuchni. Chyba nic się nie stanie, jak tu trochę pobuszuję, mam ochotę na latte.
            Znalazłam kawę i śmietankę po czym zaczęłam przyrządzać mój ulubiony napój. Znalazłam słomki i usiadłam przy wysepce. Przyczepiłam się do słomki i chwyciłam za telefon. No tam Mia nie daje oznak życia od wczoraj, ale mówiła że musi coś sprawdzić w domu bo zainteresowała ją nagle historia tego budynku. No cóż wiemy tyle że jest stary, jej ojciec go kupił i wyremontował, a mimo wszystko mamy wrażenie że, coś nie do końca gra. Budynek jest bardzo, bardzo stary więc może ma ukryte pomieszczenia.
            Do pokoju wszedł Niall, miał potargane włosy i był bez koszulki. Jezus jaki przystojny…Stop, czy ty to właśnie powiedziałaś. Muszę się opanować. Przygryzłam dolną wargę. Chłopak zrobił sobie kawę i usiadł naprzeciwko mnie.
- Dzisiaj wpadnie do mnie reszta…jak ty to ładnie określiłaś, gangu.
- Mhm, co w związku z tym?
- Żebyś gdzieś poszła, albo nie przeszkadzała.
- A gdzie będzie  w sensie pokuj?
- Biuro, na piętrze.
- Mogę się zaszyć w piwnicy. – wypaliłam.
- Pokój z instrumentami jest dźwiękoszczelny. – wyjaśnił.
- Dobra. – powiedziałam i wstałam od stołu.
            Pobiegłam do pokoju. Chwyciłam telefon, rzuciłam się na łóżko i wybrałam numer do Mii. Trzy sygnały i usłyszałam głos przyjaciółki.
- Halo?
- No i co? Znalazłaś coś ciekawego? – zapytałam.
- I to jak! Wyobraź sobie że pogrzebałam trochę w dokumentach starego, tam jest masa badziewia ale ile informacji. Mam historię tego domu, on ma z dziesięć wieków, więc nie dziwię się że ojciec wydał fortunę na jego remont. – mówiła.
- No to nieźle.
- W moim pokoju jest tajny schowek ukryty w garderobie, mam cały plan budynku, teraz łażę od konta do konta szukając ukrytych pomieszczeń i wszystkiego.
            No cóż dziewczyna ma farta.  Postanowiłam zejść na dół. Po drodze spotkałam Nialla, w raz z jego gośćmi, szybko zmyłam się do piwnicy i zamknęłam za sobą drzwi. Usiadłam na fortepianie.
- Są ty gdzieś jeszcze trzy piętra pod domem, tylko nie wiem jak się do nich dostać, nic na planie nie ma.
- Może poszukaj w planie ogrodu, przypominam ci że posiadłość na pewno miała kilka hektarów za nim ją kupiliście, za waszym domem jest las, zobacz czy tam nie ma jakiegoś wejścia przy tej dróżce co ją zarosło. – podpowiedziałam przyjaciółce.  
- Mówiłam ci że jesteś geniuszem?
- Tak, do zobaczenia. – uśmiechnęłam się do siebie i zakończyłam połączenie. Nie wiem ile zajmie mu to spotkanie więc posiedzę tu trochę, ale nie jest źle, mam koło siebie fortepian, i kilka gitar. Usiadłam za fortepianem i położyłam palce na klawiaturze.
- Co by tu zagrać? – zapytałam sama siebie. – Wiem.
            Powoli zaczęłam grać piosenkę Cry cry którą uwielbiała moja mama. Powoli zaczęłam do niej śpiewać. Nie powiem lubiłam to, jak rodzice jeszcze żyli byłam albo zajęta mamą, kiedy piekłyśmy ciasteczka, albo tatą który uczył mnie sztuk kradzieży i hipnotyzowania. Ale czasami zdarzało się tak ze wszyscy siedzieliśmy przy fortepianie i mama uczyła mnie grać. Tata się śmiał, że raczej muzykalna nie jestem bo co chwila coś myliłam, ale jak widać wyszłam na ludzi. Nauczyłam się grać kilka fajnych kawałków na pamięć no i czytać z nut co nie jest dla mnie jakimś tajemnym szyfrem.
            Cały spędzony czas w tym przytulnym miejscy spędziłam na graniu albo czytaniu newsów ze świata na telefonie. Co chwila siedziałam na skurzanym fotelu w dziwnej pozie albo za fortepianem wygrywając jakąś tam melodię. Oczywiście zdarzyło mi się popatrzeć kilka razy na nuty Irlandczyka, bo aż takim wirtuozem na fortepianie nie jestem żeby spamiętać wszystkie utwory jakie kiedykolwiek grałam.
            Siedziałam za fortepianem i grałam Fur Elize kiedy usłyszałam że ktoś odkrzyknął za mną. Przerwałam i odwróciłam się gwałtownie. Blondyn stał w drzwiach.
- Wiesz, reszta chce cię poznać, Liam jakoś nie jestem za tym, no ale wszyscy nalegają więc zapraszam na górę. – przepuścił mnie w drzwiach.
            Wyszłam powoli na górę, gdzie ja mam się skierować.
- Do salonu. – odparł Niall jakby mi czytał w myślach, ej ja tu jestem specem od takich sztuczek.
            Weszłam powoli do dużego pomieszczenia. No cóż, Harrego, Liama, Louisa i Eleonor już znam, została jeszcze brunetka z kręconymi włosami która siedziała na Liamie to pewnie Danielle i blondynka z brunetem którzy cię całowali. Przywitałam się z Liamem no a reszcie podałam rękę.
- Tak więc to jest Lucy, a to Danielle, - dziewczyna mi pomachała. – Zayn i Perrie.
- Słyszałem że posiadasz pewne nadprzyrodzone zdolności. – wypalił Zayn
- Nie powiedziałabym. – zbeształam wzrokiem Liama który udawał niewiniątko.
- Zademonstruj. – poprosił.
- Dobrze, tak więc chcesz wiedzieć czy, czytam w myślach.
- Owszem.
            Spojrzałam na blondynkę.
- Teraz myślisz że nie podołam temu zadaniu. – wypaliłam a chłopa się uśmiechnął.
- To było zbyt proste.
- Oczywiście, ale to że chciałbyś, jak to ładnie sformułowałeś, pieprzyć się z Perrie w kuchnie nie był proste. – powiedziałam patrząc na chłopaka.
            Zrzedła mu mina. Co aj powiedziałam, chciał żebym zademonstrowała, to proszę.   
- Ja dalej nie wierzę. – wypalił Louis.
- W co? Że czytam w myślach? No dobra, zróbmy tak. – zaczęłam patrzeć na chłopaka. – Pomyśl o figurze. – poprosiłam. – Jak już masz to wymyśl drugą i wrysuj ją w poprzednią, tak jak trójkąt w kole, czy kwadrat w trójkącie.
- Dobra mam. – uśmiechał się łobuzersko.
- Teraz spróbuj mi ją tak jakby przesłać do mózgu. – wypaliłam.
- Tak się nie da. – wypalił.
            Patrzyłam w jego oczy, po chwili się wyprostowałam.
- Mówiłam figura a nie bryła. – wypaliłam a chłopaka zatkało.
- Jak ty to…
- Ktoś chce jeszcze spróbować? – zapytał Liam.
- Ja! – wydarł się Harry. – Przewidujesz przyszłość.
- Och błagam, w to nie wierzcie. – zaśmiałam się.- Ja nie przewiduje przyszłości, aj tylko odgaduje co może się wydarzyć. Na przykład, Harry zaraz się wyrżnie .- wypaliłam.
- Nie prawda.
- Tak? To podaj mi pilota z szafki. – poprosiłam.
            Gdy tylko chłopak się ruszył zaliczył glebę. Od razu cała grupa siedząca w salonie skierowała wzrok na mnie, może z wyjątkiem Liama, który był przyzwyczajony do tego typu rzeczy.
- Ty jesteś chora psychicznie! – wyskoczył Harry zza kanapy. – Na leczenie!
- Jasne, ktoś jeszcze?
- Umiesz zahipnotyzować? – zapytała Danielle.
- Umiem, ale żeby to wykonać potrzebuje pozwolenia. – powiedziałam.
- Lucy, nie wygłupiaj się. – poprosił Liam.
- Wiesz co, Liam. Byłam ostatnio na policji. – zaczęłam kłamać. – Podobno była tam niezła jatka bo przyniesiono zwłoki kobiety w worku. Podobno facet miał być na ćpany. - Wstała powoli, dalej opowiadałam wolno. Nawet nie zauważył kiedy był moją marionetką. – Okazało się, że facet był zahipnotyzowany. – Stanęłam za nim i walnęłam go w tył głowy.
- Jak chcecie wiedzieć jakie są jego tajemnice to proszę.
- Ale on nie jest zahipnotyzowany. – powiedziała Dan.
- Jesteś tego pewna?
- No tak.
- Jeden lęk Liama, dość specyficzny, ma fobię przed jedzeniem łyżkami. – oznajmiłam.
- No to chyba każdy wie. – zaśmiali się wszyscy.
- I sądzicie ze jakby był trzeźwy to by nie tknął łyżki?
- No tak. – powiedział Louis wyraźnie zainteresowany.
- Niall, przynieś lody i łyżkę. – poprosiłam a Irlandczyk zniknął w kuchni. Po chwili podał mi rzeczy o które poprosiłam.
            Otworzyłam lody i wbiłam do nich łyżkę po czym położyłam pudełko na kolanach przyjaciela.
- Smacznego Liaś. – powiedziałam, a chłopak jak gdyby nigdy nic zaczął wsuwać lody.
- To jest chore.
- Dobra a mogłabyś go wybudzić? – zapytała Dan. – Jestem ciekawa jego reakcji.
            Podeszłam chłopaka od tyłu i po raz kolejny klepnęłam go w tył głowy. Liam zamrugał kilka razy po czym rozejrzał się po pokoju. Ze wstrętem odłożył lody na stół.
- Kurwa, znowu. – mruknął niezadowolony.
- Coś ktoś jeszcze chce?
- Ja dziękuję. – usłyszałam głosy sprzeciwu.
- Tak myślałam. – Niall potargał mi włosy. Czyżby był ze mnie dumny? Wprowadził mnie tym gestem w zakłopotanie, jego jest najdziwniej rozszyfrować. Cała reszta to pestka.
            Wszyscy się z nami pożegnali dopiero wieczorem bo postanowili porozmawiać na różne tematy. Potem graliśmy w karty no i kto wygrał? Ja! Bo tylko ja tak oszukuję w karty.
- Nieźle, księżniczko. Chyba cię polubili.
- Wiem.
- Ale jak przewidujesz przyszłość?
- Nie przewiduje, jestem dość spostrzegawcza. W wypadku Harolda, widziałam jak stoi sobie na sznurówkach na co reszta nie zwróciła uwagi.

- Nieźle.

Ogłoszenia parafialne. Stworzyłam Aska blogowego, na nim możecie pytać bohaterów i mnie o co chcecie, liczę że będzie mnóstwo pytań, to je link : http://ask.fm/welcome69x znajduje się on również w stronach pod postaciami. Do następnego rozdziału i pytajcie mnie na asku.

4 komentarze:

  1. UUUU Ksiezniczko? XD WOOW WRESCIE :D

    OdpowiedzUsuń
  2. u lalaaaaaa *-* hahahahahaha jej sztuczki są mega <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuuuuu, czekam na następny
    Jak możesz wejdź na mojego bloga i kliknąć w banner sheinside Po lewej stronie :) Bardzo mi na tym zależy .Z góry dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha super rozdział.Najlepsze jak Harry się wybierali.

    OdpowiedzUsuń