piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 42

No tak, Nialla z rana wywiało więc zostałam sama. Po pysznym śniadaniu, usiadłam przy wysepce zastanawiając się co mogę zrobić. Wdrapałam się na wysepkę i usiadłam na niej po turecku. Siedziałam w centrum kuchni i rozmyślałam. Oczyściłam swój umysł nie myślałam o niczym. Nie ma to jak błogi spokój. No cóż ta chwila nie trwała wiecznie bo usłyszałam jak drzwi do mieszkania się otwierają, nawet nie drgnęłam.
- Lu…- zaczął wołać Niall. - …cy? – musiał wejść do kuchni skoro był nieco zdziwiony.
- Niall, to jest u niej norma. – zadrwił Liam.
- Ile ona tak może siedzieć.
- To zależy. Czasami potrafi się wyłączyć na amen, nie odezwie się do ciebie, mimo że wie że jesteś w pomieszczeniu…- tak właśnie jak teraz Liamie. – albo śpi, co jest raczej rzadkością, ale jej się zdarzyło.
- Może ją tak wybudzić? – zapytał Niall.
- Nie, bo jak nie śpi, to się nie da, a jak kima, to się wkurwi. Uwierz nie chcesz mieć z nią do czynienia kiedy jest wściekła.
- To to może być niebezpieczne? Nie żartuj, to jest chucherko, nie jakiś strongman, wszystkiego na około się boi. – usłyszałam Nialla. Ma racje.
- Nie chciałbyś być przez tydzień pod hipnozą, po czym budzisz się i dochodzą cię wieść, że okradłeś kilka sklepów, napisałeś na ścianie jakiejś szkoły, imię dyrektorki i wyzwisko pod jej adresem oraz że goniłeś w samych bokserkach po mieście.
            Usłyszałam jak jeden z nich podchodzi bliżej wysepki. Wyciągnął do mnie palec, jak go nie weźmiesz do wykręcę do, bo mnie irytuje.
- To, - dzięki, ze jestem traktowana jak przedmiot. – jest aż takie groźne? Chyba sobie jaja robisz? To jest dziecko, sierota… - otworzyłam oczy.
            Nie cierpię gdy się mnie tak nazywa, Liam popatrzył na mnie, lekko zszokowany jakby mumia wstała. Nie odwróciłam głowy, tylko oczy powędrowały w kierunku Nialla. Kątem oka zobaczyłam jak Liam robi facepalma. Posłałam chłopakowi spojrzenie mówiące ”ostrzeż  bo nie ręczę za siebie.”
- Jest też dość wrażliwa. – Liam chciał przekazać w delikatny sposób że słucham uważnie co mówi jego przyjaciel.
- …przemądrzała, a mówiłem jak ładnie mnie powyzywała? – ciągnął Niall.
- To musiało być pod wpływem impulsy, na pewno ją czymś zdenerwowałeś. – Liam usiłował ratować przyjaciela.
- Aha, na pewno. Czasami mi się wydaje, że ona tylko wymyśliła sobie tą bezsenność. – dalej na mnie wrzucał jakby już totalnie zapomniał o mojej obecności. – Raz zasypia a raz nie.
- To też zależy, jak czuje się bezpiecznie, zaśnie. Jak jest już super zmęczona czyli chwila przed straceniem przytomności, ewentualnie zaśnie, i ma takie jakby de jawu.  Dość nie przyjemne. – dalej chciał uświadomić Nialla.
- Jasne. – zadrwił. – Co ona to jeszcze ma? Astmę? Zero objawów.
- Bo o siebie dba!
            Daję mu dziesięć sekund żeby się uspokoił. 10…
- Albo udaje… - 9.
- Jednak mi się nie wydaje. – 8
- Przecież udaje jak nikt inny. – 7
- Taki ma charakter. – 6
- To niech się zmieni. – 5
- Ale ona ma to we krwi.- 4
- Niby po kim?- 3
- Po ojcu. – 2
- Bo uwierzę.- 1 zakończyli wymianę zdań.
- Skończyłeś mnie obrażać? – zapytałam z wymalowanym spokojem na twarzy.
            Chłopaka zatkało jak przemówiłam. Odwrócił się na pięcie.
- Super. Liam nie jedziesz przypadkiem do miasta? – zapytałam przyjaciela.
- Właśnie miałem wychodzić.
- Jadę z tobą. Muszę pogadać z Mią. – minęłam lekko zszokowanego Nialla.
            Skierowałam się do przedpokoju ubrałam buty i zaczęłam zakładać kurtkę. Liam już dawno siedział za kierownicą samochodu.
- Lucy…ja…- zaczął Niall ale mu przerwałam.
- Chcesz jeszcze mi na wrzucać? – zapytałam poirytowana po czym pożałowałam tych słów, widząc reakcję Irlandczyka.
- Wiesz co? Pasowałoby, żeby ta twoja pyskata buzia się w końcu zamknęła. – warknął. – Jesteś strasznie wygadana, jak trzeba kogoś obrazić, ale jak masz się obronić przed wyzwiskami, już tak ładnie ci nie idzie. – niebezpiecznie się do mnie zbliżał. Jego tęczówki były ciemne a zazwyczaj miały kolor oceanu…Stop! Czy ja to powiedziałam??? Szybko sięgnęłam w stronę klamki i gładko wydostałam się z domu podbiegając do samochodu Liama. Chłopak popatrzył na mnie współczującym wzrokiem.
- Pozostaw. To. Bez. Komentarza. Proszę. – powiedziałam robiąc przerwy między słowami.
- Jak sobie życzysz.
- Gdzie chcesz jechać?

- Do Mii. 

Przypominam o asku, i że możecie zadawać pytania postacią, nie tylko mi <3.
Rozdział krótki, ja wiem,a ale potrafię spędzić cały dzień nad kompem więc chciałam się dzisiaj ograniczyć. Jutro dodanie rozdziału graniczyło by z cudem bo idę o 9.oo na zajęcia rysunkowe, potem na latte z przyjaciółką, nauka no i oczywiście 1d day z moimi naj. Jakbyście chcieli zobaczyć moje prace, to piszcie ;* dodam kiedyś tam. 

6 komentarzy: