czwartek, 19 grudnia 2013

Rozdział 51

- Lucy? – zaczął blondyn.
- Tak Niall?
- Masz świadomość tego że w każdym miejscu publicznym będziesz musiała udawać moją dziewczynę.
- Poważnie, nie mam ochoty. – jęknęłam siąkając noc w chusteczkę. – Powiesz mi po co?
- Bo niektóre z naszych pracownic mogą przebywać na takich balangach ja byłaś ostatnio i mogły nas widzieć razem.
- O boże i pewnie jak wejdziemy będzie coś takiego. „O Boże, ładnie pani wygląda, jak pani miewa pani Milla, co u pani słychać, piękne buty, gdzie pani kupiła spódniczkę?” – mówiłam jak typowe farbowane blondynki.
- No widzisz, jesteś przygotowana psychicznie. – wyszczerzył się w uśmiechu.
- Jesteś nienormalny! – wyrzuciłam ręce do góry.
- Ty to powiedziałaś, nie ja. – zaśmiał się i wjechał do podziemnego parkingu jego biurowca.
            Zatrzymał się, wysiadł z samochodu po czym szybko go okrążył otwierając przede mną drzwi. Podziękowałam. Weszliśmy do windy i Niall wcisnął guzik na najwyższe piętra a ja automatycznie spuściłam głowę w dół i zaczęłam skubać paznokieć.
            Klaustrofobia to jedna z gorszych fobii bo trzyma się mnie od urodzenia i jest jedną z najbardziej wykształconą fobią ze wszystkich. Miałam wrażenie że ściany się ruszają, moje serce zaczęło bić szybciej i miałam wrażenie ze zaraz się uduszę. Sięgnęłam po inhalator i wzięłam dwa wdechy wraz z substancją rozkurczającą.
- Lu? Wszystko w porządku?
- Tak, tylko mam dość mocną klaustrofobię. – powiedziałam.
- Jeszcze chwila i będziemy. – uśmiechnął się ciepło.
            Podniosłam głowę i wyprostowałam się. Trzeba się mentalnie przygotować na atak jego asystentek z wieloma pytaniami. Winda zwolniła, Niall ujął mnie pod rękę  uśmiechnął się szelmowsko.
- Przedstawienie czas zacząć.
- Czekałam na to całe życie. – przewróciłam oczami i wyszliśmy z windy.
            Przekroczyliśmy próg piętra. Z widny wychodziło się od razu do holu w którym stały poustawiane biurka w rzędach a za nim same blondynki? Popatrzyłam na Nialla pytająco a on się zaśmiał.
- O Pan Horan! – krzyknęła jedna z nich i podbiegła do niego na obcasach robiąc dość dużo hałasu. – Proszę pana, paczki z laptopami i komputerami są gotowe do wysłania czekamy tylko na potwierdzenie pisemne z pana lub pana Stylesa. Stażyści zostali przekierowani na kursy ale problem mamy z kilkoma francuzami ponieważ nie umieją mówić po angielsku więc trzeba załatwić tłumacza lub wykładowcę który włada językiem francuskim, ale na jedno wychodzi. Wszystkie dokumenty są w pana biurze.
- Dziękuję Amando.
- Kawy, herbaty?
- Kawę, Lu? – zwrócił na siebie moją uwagę a blondynka dopiero teraz zwróciła na mnie uwagę, jakby mnie tu w ogóle nie było.
- Kaffe Latte. – uśmiechnęłam się.
- Dobrze zaraz ktoś przyniesie, a i mam prośbę, pan Styles będzie za godzinę a ktoś jeszcze musi wypełnić raporty transakcji między firmami abym mogła dostarczyć wszystkie papiery księgowym na drugim piętrze, no i oczywiście ma pan spotkanie z zarządcami poszczególnych działów w salce wykładowczej na dziewiątym piętrze o godzinie czternastej trzydzieści, i z tego co widzę to już będzie wszystko. – blondynka szła całą drogę, przez długi korytarz w raz z nami, a Niall wyglądał śmiertelnie poważnie jakby usiłował zapamiętać wszystkie informacje wypływające z jej ust.
- Dziękuję Amando. – powiedział i otworzył drzwi z białego szkła i wpuścił mnie do środka.


Leżałam na kanapie w jego gabinecie i układałam po raz setny w przeciągu piętnastu minut, kostkę Rubika. Westchnęłam ciężko i położyłam ją na stole. Wypiłam już swoją kawę i nudziłam się okropnie.
- Niall, nie ma dla mnie żadnego zajęcia?
- Nie ma. – odpowiedział.
- Boże…- podniósł rękę do góry w geście abym siedziała cicho bo rozmawia przez telefon. – Tak…a znasz jakiegoś dobrego tłumacza…- podniósł na mnie wzrok. – dobra…tak wysyłamy wam te laptopy właśnie podpisuję raporty i zgodę na wysłanie hurtowej wysyłki,  nie…dzięki, do usłyszenia. – wsiadził telefon do kieszeni i wstał zza biurka.
- Jest dla ciebie robota. – oznajmił i otworzył drzwi.
- Poważnie? Ale fajnie. Co to takiego.
- W jakich językach władasz?
- Czekaj niech pomyślę… Angielski, Niemiecki, Francuski, Włoski, Hiszpański, Portugalski, Norweski, Polski, Czeski, Słoweński, Słowacki, Hebrajski, Irlandzki i Łacina. – wyliczyłam. – No i coś tam jeszcze po Japońsku i Chińsku.
- Poważnie?
- Skarbie nie wierzysz mi? – zauważyłam że jedna z jego podwładnych przechodzi obok mnie.
- Gdzież bym chciał. – uśmiechnął się.
            Zaprowadził mnie do holu gdzie wcześniej zaatakowała go trajkocząca blondynka. Zatrzymaliśmy się przed jej biurkiem.
- Amando, - dziewczyna momentalnie się podniosła na dźwięk jego głosu.
- Tak panie Horan?
- Lucy włada szesnastoma językami, można ją zaangażować w tłumaczenie szkoleń dla stażystów.
- Ale proszę Pana z Całym szacunkiem, ja rozumiem że to pana dziewczyna ale trzeba podpisać papiery i dać je prawnikom że będzie tłumaczyć wszystko tak jak trzeba.
- Amando, Lucy jest dzisiaj gościnnie a jako że tłumacza trzeba na wczoraj, a Pani Milla… – poważnie musiał powiedzieć o mnie per pani? - …znajduje się na miejscu nie ma co zawracać sobie głowy szukaniem innych tłumaczy.
- To może zaprowadzę ją do prawników aby sprawdzili jej umiejętności. J'espère que vous comprenez parfaitement la gravité de la situation. (mam nadzieję że pani rozumie powagę sytuacji.) – warknęłą do mnie po francusku  a ja miałam ochotę jej przypierdolić, sorry ale mam PMS i nie zamierzam się powstrzymywać.
- Oui, je comprends. N'avez-vous pas montrer la culture de parler dans une autre langue à côté du patron. (Tak, rozumiem. Nie wykazujesz się kulturą mówiąc w innym języku obok szefa) – powiedziałam z kpiną.
- Lucy ja wszystko rozumiem. – powiedział mi Niall.
- Mimo wszystko to bak kultury. – wycedziła. - Ní maith liom blondes tuartha agus mar sin de. (Nie lubię tlenionych blondynek i tyle.) – wypaliłam po irlandzku wiedząc że tylko Niall mnie zrozumie.
- Lucy. –warknął ostrzegawczo gdy Amanda zniknęła z pola widzenia. – Zachowuj się.
- to ona mnie prowokuje.


 Mam nadzieję że rozdział się podobał, jeżeli coś źle po francusku to jakby co wujek google mi pomagał żeby nie było pretensji. Do następnego

7 komentarzy:

  1. Pierwsza!!! hahahaha!!! Rozdział ( nie wiem jakiego słowa użyć). Ci francuzi mogliby ją podrywać. Brakuje mi trochę wątków związanych z iluzją. Życzę dalszej weny. * Patuu

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawde boski ten imagin czekam z niecierpliwoscia na next'a

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny :D ten fragment po francusku xdddddddddddddddddddddd

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojeje, super :D Ciekawe czy beda si klocic :c

    OdpowiedzUsuń