niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział 54

- Mam takie pytanie. – zaczął Niall. – Jak to jest jak w ogóle nie śpisz.
- Poważnie, tylko o to chcesz pytać? – przekręciłam się aby być twarzą do niego.
- No, nie wiem jak to jest.
- Zadajesz głupie pytania.
- Ale oczekuje na nie odpowiedzi.
- Przyklej sobie taśmę do powiek i połaź kilka dni. – odburknęłam.
- To by było idiotyczne.
- Idiotyczne pytanie, idiotyczna odpowiedź.
- A możesz mi powiedzieć jak to jest władać wieloma językami, albo manipulować ludźmi?
- Nie powiem ci, chce spać. – jęknęłam zakrywając się kołdrą.
            Leżałam przez kilka sekund spokojnie, jednak Niall musiał zacząć mnie łaskotać. Zaczęłam się kręcić na wszystkie strony. Starałam się nie wybuchnąć śmiechem bo pobudzilibyśmy wszystkich ale po chwili zaczęłam chichotać.
- Niall…- starałam się wydusić z siebie - …proszę…przestań.
- Powiesz mi?
            Pokręciłam przecząco głową i chłopak dalej błądził swoimi palcami po brzuchu. Zaczęłam śmiać się i piszczeć jak małe dziecko. Niall przestał a ja próbowałam uspokoić oddech.
- No już uspokój się. Śmiejesz się jak dzieciaki z kreskówek.
- Słodko co nie? – zaczęłam się droczyć.
- No niech cię będzie. – potwierdził.
- Nie zgadzasz się ze mną?
- Co? Nie?
- Nie?
- Boże tak?
- Ale co? – chciałam to z niego wydusić.
- Ale co że co… - zamieszałam mu w głowie.
- Co że tak?
- Aaaaa…no tak.
- Powiedz. – zaczęłam go łaskotać.
- Nic z tego nie mam łaskotek. – na to dźgnęłam go palcem w brzuch. – Ej.
- Powiedz, powiedz, powiedz. – dźgałam go po umięśnionym brzuchu.
-  Słodko się śmiejesz. – powiedział w końcu.
- Dziękuję.
- Powiedz mi?
- Myślałam ze to zrobiłam, przed chwilą cię omamiłam. – zaśmiałam się. – Podejrzewam że sam z siebie być nie powiedział że się słodko śmieję.
- No racja.
- Nie śmieje się słodko?
- Nie przyznał bym się na głos.
- Mówiłam. – przekręciłam się na drugi bok, tyłem do niego i zamknęłam oczy.
- A ty coś mówiłaś że jak ktoś cię przytula to zaśniesz. – o boże pamięta.
            Nie, nie, nie! Zapamiętał, dlaczego pamięta, boże. Moja policzki dostały wypieków, na pewno miałam rumieńce, teraz miałam ochotę się zapaść pod ziemię.
            Chłopak owinął mnie swoją ręką w talii i przyciągnął do torsu. Byłam troszkę spięta. Chcę zniknąć, chcę zniknąć.
- Nie zjem cię. – zaśmiał się. Wtulił głowę w moje kłaki. – Ładnie pachną ci włosy.
- Em…dzięki.
- Rozluźnij się, bo nie zaśniesz. – powiedział i poszłam za jego radą.
            Chłopak był bardzo, bardzo ciepły. Było mi gorąco. I mam jedno pytanie…Dlaczego do jasnej cholery CZUJĘ MOTYLKI W BRZUCHU?! Czułam mrowienie w całym ciele i naprawdę nie wiedziałam dlaczego. W końcu odpuściłam i spróbowałam zasnąć. O dziwo udało się.

***
-Nudzi mi się. – powiedziałam opierając nogi o ścianę.
            Leżałam na kanapie w kształcie litery L, w gabinecie Liama. Li wypełniał raporty dotyczące różnych spraw. Sama pomagałam mu to powypełniać, ale i tak czy siak Liam musiał to sprawdzić. Wzięłam jego telefon do ręki i zaczęłam przeglądać sms-y jego i Danniele.
- Cześć misiu co słychać? Nic ciekawego. Nuda jak zwykle. To może przyjedziesz do domu…- zaczęłam czytać na głos wiadomości Liama. - …zrobię ci coś dobrego. Co takiego? Loda. – czytałam dusząc się ze śmiechu.
- Lucy odłóż mój telefon. – chłopak podszedł do mnie.
-Ja bym tam wolał zrobić ci malinki. – wyciągnęłam rękę przed siebie, a drugą blokowałam przyjaciela.
            Liam dostał sms i go otworzyłam. Moja oczy się rozszerzyły.

Weszliście n nasz teren, ciekawe jak znacie swój, będzie małe bum, jak czegoś nie znajdziecie…powodzenia.”

Mój mózg przetwarzał informację z milionowym wyprzedzeniem. Bomba, duża.
- Już zawiadomiłem ludzi o bombie. – Powiedział gdy wymijałam go w drzwiach.  Stanęłam w windzie. Liam stał obok mnie zastanawiając się co knuje. Wybiegłam z budynku po czym skierowałam się na parking.
-Czego szukasz.
- Bomba, jest duża i ciężka, musiała zostać tu jakoś dostarczona, duży samochód. – Sprawdziłam czerwonego vana. Pusto.
            Każdy samochód był pusty, podbiegłam do białej furgonetki i przetarłam okienko. W środku była bomba, a koło niej facet z przyklejoną taśmą na ustach i wypisanym napisem na czole „Ty będziesz następny”. Liam miał to przeczytać. Chłopak do mnie dobiegł o popatrzył w okienko. Mamy siedem sekund.
- Lucy, nie zdążymy go uratować…- chłopak odbiegł od samochodu.
            Popatrzyłam mężczyźnie w oczy i powiedziałam nieme „przepraszam”. Gdy były dwie sekundy do wybuchu zaczęłam uciekać. Usiłowałam dobiec do Liama. Usłyszałam wybuch, odrzuciło mnie kilka metrów. Zasłoniłam głowę przed upadkiem i mocno zacisnęłam oczy. Usłyszałam jak ktoś do mnie biegnie.
- Lucy nic ci nie jest? – zapytał Li kiedy ja usiadłam na ziemi dalej trzymając oczy mocno zaciśnięte. Liam chwycił mnie za łokieć i pomógł wstać. Lekko otworzył oczy i zachłysnęłam się powietrzem.
- W porządku…
- Liam…ja nie widzę. – pisnęłam przestraszona.


9 komentarzy:

  1. Tyle dramaturgii, I can't handle it.
    Szalejesz z tym dodawaniem rozdziałów. Kocham Cię. ♥
    Niall to najsłodsza rzecz ever, ale to nie żadna nowość.

    xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę dodaj w ciagu dnia kolejne. PROOOOOOOOSZEEEEEE! to jest takie wciągająca i chce się dowiedzieć co dalej z Lucy

    OdpowiedzUsuń
  3. O boże *.*
    Lucy nie widzi...
    Masakra,trzymasz w napięciu
    Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  4. Są wybuchy jest akcja, dzieje się! zajebista zajebistość * Patuu

    OdpowiedzUsuń
  5. Bosz biedna Lucy aby nic je się nie stała i aby odzyskała wzrok :( Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG, oby to bylo chwilowe jezu :( Jesu./ Jak sie stresuje XD OMG DAWAJ NEXTA BO TYM RAZEM JA WYBUCHNE. Jeeeezzzzuuu XD
    Swietne ♥
    Vicki :D
    MERRY CHRISTMAS ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam tego bloga :) czekam na kolejny rozdział <3 Natalia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wesołych świąt!!! *Patuu

    OdpowiedzUsuń