sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 56

Lucy ma siostrę?! Lu zesztywniała.
- Przepraszam nie przedstawiłam się, nazywam się Judi Milla. Jestem siostrą Lucy, strasznie długo jej szukałam. – powiedziała i podała mi rękę.
- James. – przedstawiłem się fałszywym imieniem.
- Ja…- Lucy zaczęła, ale nie skończyła. Była roztrzęsiona. Potarłem kciukiem wierzch jej nadgarstka.
- To może zrobię tak. – Judi chyba się speszyła. – Bo widzę że, chyba jestem nie w porę. To jest mój numer, jakbyś chciała to zadzwoń do mnie. – spuściła głowę i wyminęła nas.
            Otworzyłem drzwi do mieszkania i lekko wepchnąłem Lu do środka. Ściągnąłem z niej płaszcz i powiesiłem go na wieszaku. Dziewczyna się trzęsła. Była chyba bardzo zszokowana.
- Ja mam siostrę. – szepnęła. – Ja mam siostrę.
- Lucy wszystko w porządku?
- Nie. Niall ja mam siostrę i nic o tym nie wiedziałam jak ma być w porządku?! – pisnęła. Ściągnęła okulary i opatrunek. Uchyliła powieki ale po jej minie widać było że dalej nie widzi. Osunęła się po ścianie i schowała głowę w dłoniach.  Kucnąłem naprzeciwko niej. Chwyciłem jej palce w dłonie.

*Perspektywa Lucy*
- Lucy, za niedługo odzyskasz wzrok powinnaś się cieszyć. Okazało się że masz siostrę. Też powinnaś się cieszyć. – usłyszałam że jego głos zmienił ton gdy zaczął mówić o tej Judi.
- Nie wierzysz jej prawda?
- Lucy…
- Nie kłam. – poprosiłam łkając.
- Nie, nie wierzę jej. – westchnął ciężko. – Ja każdej nowo poznanej osobie.
- Boże, mam siostrę, nie widzę, nie mam mieszkania, jestem na twojej głowie, i jeszcze nie mam kasy. Jestem do niczego. Jestem jedną wielką pomyłką. – popłakałam się.
- Lucy nie mów tak. – Przytulił mnie.
- Nie Niall, taka pra…- nie skończyłam.
            Poczułam na swoich wargach, jego usta. Pocałował mnie! Pocałował mnie! Dlaczego, przecież…ja…Co?! W głowie miałam natłok myśli, dlaczego mnie pocałował, rozpływałam się, kiedy wsunął mi rękę we włosy i docisnął do swoich warg, poczułam motyle w brzuchu. Najgorsze było to że nie mogłam zobaczyć jego wyrazu twarzy. Odsunął się ode mnie, ale mogłam wyczuć że trzyma głowę tuż przy mojej.
- Ale…bo…- zaczęłam się jąkać, niestety chłopak znów złożył krótki pocałunek na moich ustach. Postanowiłam się już nie odzywać. Usłyszałam jak Niall się podnosi z ziemi. Wyciągnęłam rękę przed siebie. Chłopak ją chwycił i podniósł mnie z ziemi.
- Po co przyszliśmy?
- Pod poduszką jest pistolet. Podejrzewam że wolałbyś go mieć. – powiedziałam szeptem.
- Masz rację. Mam. Coś jeszcze?
- Recepta na leki dla astmatyków. W kuchni. – Niall chwycił moją dłoń i pociągnął mnie we wskazanym mu kierunku.
- Która szafka?
- Em…Pod blatem, ta szeroka, na samym dole, jest największa. Tam jest taki zeszyt, w nim są recepty i pierwsza od góry powinna być wypisana na 31 grudnia. – powiedziałam.
            Chłopak szperał w szufladzie a ja trzymałam się szafki. Byłam trochę zdziwiona tym co zaszło jakieś kilka minut temu, a do tego jeszcze Judi. W brzuchu motyle, w głowie zamęt. Nie powiem że mi się nie podobało. Było fajnie…dobra, super…zajebiście.
- Chodź, zmywamy się stąd. – poczułam jego palce na około mojego nadgarstka. Nasunął mi kurtkę na ramiona i wyszliśmy z mieszkania. Wiedziałam to bo poczułam nagłą zamianę temperatury.
- W domu założę ci nowy opatrunek. Trzymaj. – Podał mi okulary. Nasunęłam je na nos i ręką odnalazłam ramię Nialla. Zeszliśmy po schodach.

***
- Jak się czujesz? – zapytał blondyn.
- Eee…w porządku. – teraz nie byłam w stanie wydusić przy nim słowa.
- Założę ci opatrunek.- Posadził mnie na stołku w kuchni. Siedziałam nieruchomo. Niall przyłożył mi waciki do powiek po czym przykleił je plastrami.
- Gotowe. – nasunęłam okulary na nos.
- Kawy? – dlaczego się zachowuje jakby nic nie miało miejsca?!
            Powoli wszystko doprowadzało mnie do szału. Nie widzę, nie wiem co się dzieje, nie mogę skorzystać ze swoich umiejętności, a już najbardziej frustruje mnie sytuacja z Niallem. Pocałował mnie! Dlaczego?! Po co?! Ja nic nie rozumiem.
- Nie dziękuję. – odparłam grzecznie. – Idę pooglądać telewizor. – powiedziałam wymijająco.
            Boże pooglądać telewizor? Jestem ślepa. Jebać to, muszę się trochę odmóżdżyć. Natłok myśli źle mi służy. Zaczynam po prostu świrować.
            Po omacku dotarłam na kanapę i znalazłam pilota. Włączyłam jakiś kanał. Usiadłam na kanapie po turecku i zaczęłam nasłuchiwać.

*Perspektywa Nialla*

Zrobiłem sobie mrożoną kawę  usiadłem na stołku w kuchni. Liam wszedł do pomieszczenia tyłem, patrząc na Lu.
- Co jej jest? - Zapytał siadając naprzeciwko mnie.
- Ogląda telewizor.
- Jak? – zapytał.
- Nie wiem, to jest Lucy.
- Stary, co się stało, ona nigdy nie ogląda telewizora.
- Ja wszystko słyszę! – krzyknęła.
            Liam zasunął drzwi do kuchni. Usiadł z powrotem na krześle.
- Co się stało.
- Nic. – skłamałem. Co miałam mu powiedzieć, że pocałowałem jego siostrę udusił by mnie gołymi rękami.
- Stary, ona nie ogląda telewizora, ani nawet nie słucha, bo uważa to za kretynizm. Co jest grane.
- Lucy podobno ma siostrę.
- To nie wszystko, mów dalej.
- Nie mam nic więcej do ukrycia.
- Co zrobiłeś.
- Pocałowałem ją. – wypaliłem.
- Co?! Co zrobiłeś?
- To co słyszałeś, całowałem Lucy.
- Ale czekaj, miejsce publiczne czy…
- Jej dom, byliśmy sami. Całkiem, zero świadków, bez udawania. Normalnie się pocałowaliśmy. Dotarło? – zapytałem.
- Tak. Kurwa stary, wiesz że ona nigdy jeszcze nie miała z czymś takim do czynienia?
- Wyjaśnij. – poprosiłem.
- Czujesz coś do niej?
- Chyba tak. – wypaliłem.
- Lucy, nie miała nigdy do czynienia z tym rodzajem miłości, dla niej to jest obce. Znając ją, od momentu pocałunku, zadaje sobie pytanie, dlaczego i po co to zrobiłeś. Teraz przy tobie jest jak tykająca bomba, albo lalka z porcelany. Chodzi o to że wybuchnąć czy rozbić się może w każdym momencie.
- Wiem o co chodzi. Z resztą chyba zawsze była jak porcelana.
- Tu się zgodzę. Ale teraz to masz normalnie do czynienia z czymś takim, raz w szkole się laska jej zapytała co to jest, nie odpowiedziała. Miała rozmowę z psychologiem, i kazali nam iść do psychoterapeuty. Skończyło się że wykończyła lekarza w przeciągu godziny. – powiedział Liam.
            Podniosłem brwi do góry. Poważnie, wykończyła psychicznie lekarza? Oklaski dla Lucy.
- Co z tym zrobisz?
- Nie wiem. – odparłem.
- Słuchaj, Lucy teraz będzie się dziwnie zachowywać przy tobie, masz tego świadomość?
- Tak.
-Zmieńmy temat. Kiedy ściągacie po raz kolejny opatrunek?
- Spróbujemy wieczorem…
- Czekaj…powiedziałeś że Lucy ma siostrę?!
- Ta przejąłeś się tym że ją całowałem a nie tym że jakaś laska ma na imię Judi Milla.
- Trzeba będzie zrobić badania genetyczne.
- Tylko jeżeli Lucy się zgodzi.
- Podejrzewam, ze najpierw będzie chciała ją poznać.
- Daję miesiąc…-wypalił.
- Trzy tygodnie. – przelicytowałem. – Pod koniec trzeciego wyślą próbki do badań a pod koniec czwartego dowiemy się czy faktycznie są spokrewnione. – zaśmiałem się.
- Myślisz trochę jak ona.
- Spędzam z nią 24 na 24 co się dziwisz. – wypaliłem.

*Perspektywa Lucy*
 - A jak znów nic nie zobaczę? – zapytała płaczliwym tonem. Siedziałam w ramionach Nialla. Dziwnie się czułam, i znowu te motylki w brzuchu, o co chodzi?
- Będziesz widzieć, jak nie dziś to jutro. – pocałował mnie w głowę. – Tylko masz nie płakać, jak nic nie zobaczysz.
- Postaram się – powiedziałam.
- Gotowa? Odklejam. – poczułam jak plaster odpada od mojej skóry.
            Uchyliłam lekko powieki. Widziałam kolorowe plamy, to dobrze prawda? Zamknęłam mocno oczy po czym znów je otworzyłam. Tym razem obraz był wyraźny. Widziałam Nialla. Widziałam jego niebieskie oczy, cudny uśmiech, nieziemskie włosy. Widziałam!
- Lucy i jak? – usłyszałam w jego głosie zmartwienie.
- Ja…- zaczęłam, ale chciało mi się płakać ze szczęścia.
- Nie martw się.
- Nie mam czym! Widzę. – przytuliłam się do niego. Masował mi plecy.
- Mówiłem że będzie dobrze. – za moich policzkach pociekły łzy szczęścia. Boże ja nie wiem jak niewidomi wytrzymują to przez całe życie. Odsunęłam się od Nialla i usiadłam po turecku na łóżku.
- Dlaczego płaczesz? – zapytał.
- Bo się cieszę! – zaśmiałam się.

            Położył dłoń na moim policzku i starł łzę kciukiem. Wstrzymałam oddech. Znów tysiące motylków latało po moim brzuchu a serce przyśpieszyło do miliona odbić na sekundę.  Po chwili przybliżył się do mnie i musnął moje usta. Znowu mnie całuje, a mi się podoba. Boże jest taki delikatny, jakbym była ze szkła. Nie miałam chyba nic do stracenia. Niepewnie wsunęłam rękę w jego włosy, po czym przycisnęłam jego usta do moich warg. 

12 komentarzy:

  1. Ten rozdział jest poprostu uroczy. Czekam na kolejny. *Patuu

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama czuję te motylki w brzuchu jak to czytam, nieziemski rozdział :)
    "Miłość rośnie wokół nas..." <3
    ~Dorka

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozkręcają się :D Cudaśny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Awwwwww jakie to słodkie <3 czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Liam jest tutaj takim dziwnym człowiekiem... XD

    OdpowiedzUsuń
  6. O_O *_____* :O.:-O XD o_O Wtf!? Niall Lu siostra Liam ja nie mogę kobieto rozpierdalasz system w 10000000 %

    OdpowiedzUsuń
  7. hahahah ja jebie xDD czasami mnie rozwalasz tymi tekstami o Lucy xD "W godzinę wykończyła lekarza" twoje teksty są mega xD aleee.... Lu i Niall sie całowali? Słodko... :* :) czekam na nexta ! :* Kocham cię Kobieto! :*** <3333

    OdpowiedzUsuń
  8. CUDOWNY <33 Czekam na następny rozdział :* :*

    OdpowiedzUsuń
  9. rajuśku. to jest piękne! Lucy jest moim mistrzem <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Kooocham jak każdy twój rozdział. CUUUUUUUUDO!!!

    OdpowiedzUsuń