poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 58

*Perspektywa Mii*
Wysiadłam ze swojego białego kabrioletu. Szybko poprawiłam swoje wysokie koturny. Jeszcze pochyliłam się do lusterka aby poprawić szminkę i włosy. Następnie ruszyłam do ogromnego biurowca. O tak zemsta jest czasami słodka. Uśmiechnęłam się do recepcjonistki i wyminęłam ją wsiadając do windy.
- Tam nie wolno.
- Spokojnie, jestem dziewczyną pana Stylesa. – uśmiechnęłam się najbardziej naturalnie jak umiałam. To było w moim planie. Za to że włamał się do serwera domowego. Mam prawo na takie coś. Wysiadłam z windy i weszła do holu. Harold stał przy jednym z biurek pracownic. Wydęłam usta.
- Kotek! – pisnęłam jak idiotka. Potrafiłam przybrać każdą twarz. Geniusza, idiotki, biznesmena. Podleciałam i zrobiłam standardowe trzy całuski porąbanych nastolatek. Harry był widocznie zszokowany. Ale po chwili włączył się do gry.
- Skarbie, co ty tu robisz. – uśmiechnął się słodko.
- Bo widzisz. – podniosłam jedną nogę w kolanie i zaczęłam kręcić kółeczka na jego ramieniu. – Nudziło mi się, postanowiłam cię wyrwać na zakupy.
- Mam pracę. Poczekaj na mnie w biurze.
- Dobrze. – Pocałowałam go w policzek doszłam do końca korytarza. Zatrzymałam się prze drzwiach. Odwróciłam się na pięcie. Pomachałam samymi palcami Harremu i weszłam do biura Harrego. Usiadłam wygodnie na kanapie i wyjęłam telefon. Bardzo niebezpieczny telefon. Jedno dotknięcie ekranu, a cała baza danych tej firmie pójdzie się jebać. Po chwili Harry wpadł do gabinetu jak burza.
- Kurwa co to było?
- Skarbie, to na co zasłużyłeś. Grzebałeś mi w serwerze. Ja nie robię takich świństw znajomym.
- Mam o tobie inne zdanie. – zakpił.
- Wyobraź sobie że stoimy po jednej stronie muru. Pomagam wam tylko i wyłącznie dlatego że opiekujecie się Lucy.
- Dla mnie nie jesteś nikim kto może nam pomóc, twierdze tylko że jesteś dobrym informatykiem. Grzebanie po twoim serwerze to moje hobby. – staliśmy blisko siebie.
- To wyobraź sobie, ze jak jeszcze raz wykryje włamanie z twojej strony, a dane tej firmy pójdą się jebać, bo mam takie możliwości. – pomachałam telefonem.
- Nie odważysz się. – nasze ciała się stykały. Jak zwykle. Styles jest mega przystojny. Zachowujemy się wobec siebie strasznie chamsko, ale mimo wszystko działa na mnie jak magnes. Z resztą chyba mam takie samo działanie na jego osobę.
- Założysz się.
- Może.
- Pewność siebie cię opuściła?
- Jakbym nie był pewny siebie nie zrobił bym tego. – Chwycił mnie za tył głowy i przycisnął do swoich warg. Poczułam jak jego język pieści moje podniebienie. O boże, jestem w niebie. Uśmiechnęłam się przez pocałunek. Odsunęliśmy się od siebie.
- Pewność siebie dalej masz. To nie zmienia faktu ze mogę to zrobić. Do zobaczenia skarbie – puściłam mu oczko przy drzwiach i wyszłam z pomieszczenia.



*perspektywa Lucy*

Stałam na parkingu. Judi zmyła się piętnaście minut temu a Nialla wciąż nie było. Chodziłam tam i z powrotem. Kopnęłam puszkę, która poleciałam pod sam kosz. Uśmiechnęłam się pod nosem. Powróciłam do drążenia kółek w chodniku. Nagle nadepnęłam sobie na sznurówki trampek i wywróciłam się. Zaklęłam pod nosem. Zdarłam  skórę z nadgarstka. Usłyszałam za sobą znany śmiech.
- Mówiłem że nie można cię zostawić samą na piętnaście minut. – powiedział Niall i podszedł do mnie. Podniósł mnie. – Masz zdartą skórę.
- Też mi nowość. – mruknęłam.
- Chodź. – splótł nasze palce razem a ja skrzywiłam się z bólu.- Przepraszam.
- Jest okey. – uśmiechnęłam się i wsiadłam do samochodu. Chłopak zamknął za mną drzwi i okrążył samochód. Ja w tym czasie oparłam głowę o szybę i przymknęłam oczy. Po chwili usnęłam.

***
Otworzyłam powieki. Niall zaciskał rękę na mojej talii. Uśmiechnęłam się lekko. Czułam że jestem wyspana. Lekko zdjęłam jego ramię ze swojego ciała i wydostałam się spod kołdry. Zeszłam do kuchni. Zegar wskazywał na trzecią raną. Świetnie, chyba już nie zasnę. Zrobiłam sobie herbatę i podreptałam przed telewizor. Owinęłam się szczelnie kocem i włączyłam pudełko z bezsensownymi programami. Trzymałam kubek z ciepłym napojem w dłoniach. Po chwili usłyszałam jak ktoś schodzi po schodach. Odwróciłam się w stronę wejścia do salonu. Stanął w nich Niall w samych bokserkach.
- Dlaczego nie śpisz?
- Idź się ubierz. – poprosiłam.
- Ale mi tak wygodnie. – zaśmiał się i walnął się na kanapę.
- Proszę. – jęknęłam.
- Rozpraszam cię?
- Może. – za moje policzki wlał się róż. Ale wstyd.
- Lubię jak się rumienisz. – uśmiechnął się i cmoknął mnie w policzek. O boże, zaraz odlecę. Otulił mnie ramieniem i zmusił mnie abym położyła się na jego torsie. Chłopak bawił się moimi włosami odwracając moją uwagę od filmu. Jak on to robi. Cały czas mnie rozprasza, gdy mnie dotyka, mam ciarki, albo motylki w brzuchu. To mnie rozwala psychicznie od środka. Co się ze mną dzieje?
- Wygodnie ci? – zapytał w pewnym momencie.
- Mhm.
- Zmęczona?
- Wcale. – ziewnęłam.
 - W ogóle. – wyszeptał mi do ucha. – Chodź spać.
- Nie chcę. – znów ziewnęłam. – Chcę oglądać. Dość ciekawe.
            Przymknęłam oczy, Niall podniósł mnie z kanapy i zaniósł do łóżka. Ziewnęła przeciągle.
- Nie chce spać. – mruknęłam.
- Wcale. – zaśmiał się. Otulił mnie kołdrą po czym sam wszedł do łóżka. Odwróciłam się w jego stronę i przytuliłam do jego gorącego ciała.
- Jesteś jak kaloryfer.
- To miał być komplement?
- Tak, właśnie. –objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Wtuliłam się w niego i zasnęłam na dobre.
***

*perspektywa Nialla*
- Gdzie są? – zapytał Liam.
- Siedzą w kawiarni i świetnie się bawią.
- Coś mi tu śmierdzi. – stwierdził Liam.
- Nie tylko tobie. Masz. – podałem mu plik dokumentów od Mii. – Papiery od tej brunetki.
- Kurwa lepszej informatorki w mieście nie ma. Ile to zbierała?
- Zaledwie kilka dni. Jest dobra. – zaśmiałem się. – Ale mówi że ma problemy z tą całą Judi. No i w ogóle żali mi się że nie spędza czasu z Lu. Usiłowałem ją odciągnąć od siostry ale mi nie wyszło. Myślę że jesteś jedyną osobą która przemówi jej do rozsądku.
- Za ile dni są wyniki?
- Jutro, dzisiaj były je zrobić. – mruknąłem pod nosem. – Nie wierzę ze jej ufa.
- Ja tak samo. Mam nadzieję ze jest jej siostrą, bo jak nie, to nie wiem co zrobię tej dziwce. – warknął. Z jego kieszeni rozległ się dzwonek. Odebrał telefon i popatrzył przed siebie. – Jasne…zabieram Horana i jedziemy. – rozłączył telefon po czym włoży telefon do kieszeni. – Zayn ma jakieś informacje na temat gangu Mark’a coś świeżego. – powiedział.
            Szybko napisałem do Lucy wiadomość że musi poprosić aby Judi ją podwiozła.

Lucy, nie dam rady cię odebrać, poproś Judi o podwózkę
Nie zabij się proszę :* Do zobaczenia w domu
Niall

Oparłam głowę o zagłówek. Popatrzyłem na Liama czekając na jakieś wyjaśnienia.
- Zayn z Louisem znaleźli jakieś informacje o planach Mark’a. To może mieć coś wspólnego z…- zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na ekran. Mia. Pokazałem wyświetlacz Liamowi.  – To może być coś ważnego, odbierz.
            Nacisnąłem zieloną słuchawkę.
- Niall mówi Mia. – zaczęła szybko. Słuchaj, pod żadnym pozorem nie zostawiaj Lucy z Judi bez opieki! Judi to tak naprawdę Daisy Collow. Jedna z najlepszych porywaczy w Europie, ścigana w ośmiu krajach. Jest w tym najlepsza. Lucy jest jak dziecko. Udaje jej siostrę to się dobrze nie skończy. Powiedz że masz Lucy na widoku…- prawie błagała żebym to powiedział.
- Za późno. Kurwa, gdzie jesteś? – zapytałem wykrwawiony do słuchawki.
- W lesie za moim domem, bądźcie wszyscy za piętnaście minut, to nie jest śmieszne. – była równie wkurzona jak ja.
- Co jest?
- Zaraz się dowiem. – szybko wybrałem telefon do Lu.
- Abonament czasowo niedostępny, proszę zadzwonić później. – Usłyszałem w słuchawce. Liam prowadził.
- Więc…

- Jedź do lasu za domem Mii. Wszyscy mają tam być. Doszło do porwania. – powiedziałem z grobowym wyrazem twarzy.

6 komentarzy:

  1. Lucy Omg!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Niall ruszaj dupe i ją ratuj !!!!!!!!!!!!!!!!! Co za dreszczy emocji kocham to :D Szampańskiego sylwka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile emocji matko.. Czekam na jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko i co teraz... Niall ratuj Loucy jak rycerz królewnę!

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG! Jak ty zajebiście piszesz, no normalnie ci zazdroszczę talentu dziewczyno. Na ciele mam ciarki, oby Lucy nic się nie stało. Dodawaj szybko rozdział bo mnie roznosi. Życzę weny. *Patuu

    OdpowiedzUsuń
  5. Japierdole!! Ale się porobiło łuuuuhuu!! Czekam na rozwinięcie. XoXo

    OdpowiedzUsuń