wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 60

*Perspektywa Mii*
            Wszyscy dalej byli w terenie a ja odchodziłam od zmysłów. Lucy jest największą fajtłapą na ziemi. Może ma te swoje różna czary mary ale nie poradzi sobie z takim człowiekiem jakim jest Mark. Patrzyłam na telefon. Wysłałam do wszystkich kontaktów wiadomość z prośbą o informacje gdzie przebywa Lucy. Nikt się nie odezwał. Byłam rozwalona.
            Harry co chwila przeklinał do komputera. Od kilku godzin bawił się w serwerach Marka. Podała mu każde hasło ale niestety wszystko zostało pozmieniane. Chciał je skrakować ale nie wyszło, zbyt dobre zabezpieczenia. Patrzyłam tępo w Iphone’a. Nic ani jednej wiadomości.
- Nie patrz się tępo w ekran telefonu. Zaraz wypalisz w nim dziurę. Lepiej coś zrób. – zaśmiał się loczek. Popatrzyłam tępo w ścianę. Jebać to! Liam nie jest moim szefem nie należę do jego gangu. Traktuję mnie jak szmatę po co mam go słuchać.
- Idę na miasto. – powiedziałam. – Bezczynność mnie zabija. – wstałam z ziemi i ruszyłam do windy prowadzącej do mojej garderoby.

*Perspektywa Lucy*
            Nogi strasznie mnie bolały. Mark przychodzi co godzinę. Co godzinę robi mi kilka nacięć. Tym razem dał sobie spokój. Sądząc po tym że żadne światło nie wpada przez małe okienko było już późno. Ramieniem zaczęłam trzeć taśmę, po chwili zaczęła się odklejać. Udało się. Zrzuciłam kawałek przylepnego papieru na ziemię.
- Dobra, jedno załatwione. Teraz drugie. – spojrzałam na nogi. To wyzwanie będzie trudniejsze. Ciało Daisy leży dość daleko. Wątpię żebym wstała. Ale warto spróbować. Zgięcie nóg wiele mnie kosztowało. Myślałam że zacznę krzyczeć w niebo głosy ale na szczęście się powstrzymałam.
Ledwo trzymając się na nogach Podeszłam do Daisy. Usiadłam do niej tyłem. Po chwili poczułam zapach trupa.
- O kurwa ale jedzie. – wydusiłam z siebie. Przestałam oddychać przez nos by nie czuć okropnego zapachu. Skrępowanymi nadgarstkami zaczęłam grzebać w kieszeniach jej spodni. Dopiero w kurtce znalazłam kluczyki od kajdanek. Odpięłam metal od dłoni.
- Bam! 10 punktów dla Lucy Milla’y! – zaśmiałam się. Ledwo trzymając się na nogach podeszłam do drzwi. Pociągnęłam za klamkę.
- Kurwa. – Zaklęłam. Poszukałam dziurkę od klucza nie ma. Boże drzwi są do otwarcie tylko od jednej strony. Nagle wpadłam na pomysł. Uklękłam koło Daisy lekko się krzywiąc i wyjęłam jej telefon. Chciałam wysłać wiadomość do kogoś no ale oczywiście miała symbol do narysowania na ekranie. Wolałabym wpisać hasło słowne lub cyfrowe. Znaczki to coś czego nie da się rozszyfrować.           
            Stanęłam obok zakratowanego okna. Wyjrzałam na pole. Stali tam ludzi. Schowałam się tuż przed tym jak ktoś popatrzył w moją stronę. Chwyciłam kajdanki po czym zakułam sobie sama nadgarstki a kluczyk wsunęłam do tylnej kieszeni spodni. Usiadłam na materacu. I oparłam głowę o ścianę.

*Perspektywa Nialla*
            Wskoczyłem do studni i wszedłem do ”małej” kryjówki Mii. Dziewczyna miała kasę i pomysł. W ogromnym pomieszczeniu siedział tylko Harry przy komputerze.
- Gdzie brunetka?
- Poszła w teren.
- Liam nie będzie zadowolony.
- Co mi się wydaje że znajdzie najwięcej.
- Co ty nie powiesz. – zaśmiałem si pod nosem. W rzeczywistości miałem nadzieję że ktoś znajdzie wszystkie informacje. Byłem rozbity od  środka. Na mieście nie byłem w  stanie zrobić niczego. Plątałem się tu i tam. Po klubach popytałem kilka typków ale to wszystko o zrobiłem.
            Powoli wszyscy wracali oznajmiając braki informacji. Super. Brakowało Liama i Mii. Po chwili do pomieszczenia wszedł Liam.
- Dalej szukają. – westchnął. – A wy coś macie.
- Nic, kompletnie nic. – powiedziała Perrie tuląc się do Zayna.
- Gdzie Mia?
- Wyszła jakieś dwie godziny temu. Podejrzewam ze szuka informacji. – zaśmiał się Harry.
- Skoro sześć osób nic nie znalazło w przeciągu kilku godzin ona nie zrobi wiele więcej w dwie. – zakpił Liam.

*Perspektywa Mii*
            Wbiegłam do garderoby z rękami pełnymi papierów. To były chyba najintensywniejsze poszukiwania w moim życiu. Miałam masę dokumentów, skrawków papierów, kawę, faktury, pliki. Wszystko. W windzie zdążyłam jeszcze założyć włosy za ucho. Wyszłam z małej klatki i pobiegłam do Sali głównej. Wszyscy siedzieli przybici. Położyłam wszystko na stole.
- To wszystko co znalazłam. W ciągu dnia wiele się nie znajdzie, ale jak widać udało mi się dokonać niemożliwego. – powiedziałam z dumą w głosie.
- Jak ty to robisz. – zapytał Liam
- Mam wtyki, i wiem gdzie szukać. Nie chciałeś mnie puścić na miasto, miała bym tego więcej. – uśmiechnęłam się i zaczęłam wyjmować pliki. – Mam pewien plan jak zdobyć informacje o Lucy.
- Mam rozumieć że masz wszystko tylko nic o Lucy.

- Liam sam się postaraj. Mam wszystkie informacje o osobach którzy wiedzą coś o Lu. A jeden z nich wie bardzo, bardzo dużo. Plan jest taki…

7 komentarzy:

  1. nie mogę się doczekać następnego rozdziału
    Mela pozdrawia
    ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero odespałam Sylwka i już czytam. To jest zajebiste. Dodaj szybko rozdział, no nie wytrzymam.

    OdpowiedzUsuń