wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 62

*Perspektywa Mii*
- Hej jak się czujesz? – zapytał mnie Harry gdy tylko otworzyłam oczy.
- Noga mnie jebie. – zaśmiałam się i podniosłam do pozycji siedzącej. – Ale tak to dobrze.
            Harry pozwolił mi się oprzeć o jego ciało i kulejąc lekko doszliśmy do Sali głównej gdzie wszyscy siedzieli przy dokumentach. Widać było że Liam jest lekko zdenerwowany.
- Ja z tego nic nie rozumiem. – powiedział.
- Beze mnie nic nie zrobicie. – zaśmiałam się. Harry pomógł mi usiąść na krześle strzeliłam palcami i spojrzałam na kartki. – Każdy informator inne sposoby. Oprócz tego ze zbieramy informacje i je przekazujemy, można powiedzieć że bawimy się w pewne kodowanie. Kartki mają pewne oznaczenia w różnych miejscach i trzeba je znaleźć aby ułożyć je chronologicznie. Nie jest to trudne, za zwyczaj zajmuje mi to około pół godziny. Z Edwardem nigdy nie wymieniałam informacji więc po prostu muszę to zrozumieć. - mówiłam przekładając kartki  na różne miejsca. – Dla was to za pewne jest kosmos. – uniosłam jedną kartkę do góry i ustawiłam ją pod światło. Na rogu kartki pojawił się mały symbol „a” co oznaczało ze facet ma system alfabetyczny” co za banał. – Mam. Zaczęłam układać kartki. Po chwili spięłam wszystko zszywaczem i wsadziłam do pliku.
- To wszystko.
- Tak, ale mówię, nie każdy ma taki sam system. Trzeba się trochę nagłowić. – powiedziałam.

*Perspektywa Lucy*
- Czyli nikogo teraz nie ma? – zaczęłam rozmowę kątem oka patrząc na otwarte drzwi do mojej celi.
- Nie ma. – burknął. – Jedz.
- A ty nie masz do kogo jechać?
- Nie.
- Popatrz mi w oczy. – poprosiłam i zaczęłam małą zabawę. – A nie marzy ci się taki dom, rodzina, piesek. Masa kasy. Potem wyjeżdżasz na wakacje na jachty ze znajomymi. Świeże piwo, z lodówki. A potem taka wielka plaża, ognisko, steki. – facet miał oczy wielkość spodków, wyglądał jakby był naćpany. W rzeczywistości było inaczej. Mała hipnoza. – A potem, o bardzo, bardzo, bardzo długim melanżu ciepłe łóżko, razem z żoną. I głęboki, bardzo, bardzo głęboki sen. – facet spuścił głowę. Poszedł spać. Wstałam z ziemi. Jedząc zawsze odpinał mi kajdanki. Podeszłam szybko do niego i zabrałam mu pistolet. Z kratki wentylacyjnej wyciągnęłam plecak Daisy. Założyłam go na plecy a pistolet włożyłam do pochwy przymocowanej na udzie. Wyszłam z pomieszczenia i zamknęłam drzwi  tak by goryl nie mógł się stamtąd wydostać. Uśmiechnęłam się pod nosem  na palcach wydostałam się z piwnicy budynku. Wyszłam na zewnątrz i stanęłam jak wryta.
            Oczekiwałam miasta, lub chociaż jakiejś dzielnicy. Budynku z którego wyszłam stał na zupełnym pustkowiu. Widziałam, las i polanę.  Nagle usłyszałam charakterystyczny dźwięk otwieranej bramy. Nie zastanawiając się długo pognałam do lasu.

*Perspektywa Mii*
- A co powiedzieć na las? – zapytałam pokazując na mapę terenów gdzie umiejscowiony był budynek Mark’a. – Tam rzadko ktoś chodzi, bo według nich kręci się tam dużo dzikich zwierząt. Z pistoletami nic nam się nie stanie. Przejdziemy kilka kilometrów tym szlakiem i dostaniemy się do budynku. Lucy pewnie trzymana jest w jednej z piwnic.
- Nie głupie, ale gdzie chcesz zostawić samochód?
- Na tyłach lasu, potem wszyscy wysiądziemy i…
- Nie wszyscy, ty zostaniesz. – powiedział Harry
- Mogę chodzić. – warknęłam. – Dam sobie radę.
- Tak jak dzisiaj ze schodami.
- Zamknij się. Samochody zostaną tutaj, - wskazałam na początek szlaku.
- Wędrówka zajmie nam cały dzień. – zauważyła Eleonor.
- Nie mamy innego wybory. – wtrącił się Niall.
            Chłopak od kilku dni praktycznie nie funkcjonował. Notorycznie był pogrążony w myślach i nic do niego nie docierało. Dopiero dzisiaj jak zaczęliśmy omawiać odbicie Lu, orzeźwił się jak na zawołanie. Chyba naprawdę się o nią martwił. Muszę to powiedzieć…słodko. Uśmiechnęłam się do siebie.
- Jutro z rana?
- Nawet po południu, nie wiemy co Mark jej zrobił. – powiedziałam.
- Jestem za. – powiedział Liam.
- Ja też. – wypalił Niall.
- Mi bez różnicy. – wtrącił Harry. Zdrową nogą kopnęłam go w kostkę. – Znaczy mogę jechać od zaraz.

- Nie ma co głosować, zbierajmy dupy i jedziemy. – powiedział Zayn i zaczęliśmy zbierać potrzebne nam rzeczy. 

7 komentarzy:

  1. Co za emocje! Nie mogę się doczekać co będzie dalej ^^
    Świetny rozdział, zajebisty blog, po prostu bosko! *__*
    Pozdrawiam ; 33

    OdpowiedzUsuń
  2. Kuhhabnoioaiuhutmpaobhtbabehthpuhunavmjsoydnthnvwpjveuhboh!
    Zgadzam się z przedmówczynią, co za emocje. Przez ciebie zeświruje (wielkie dzięki!). Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Pozdro Patuu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam co dalej.... Ah te emocje <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej błagam o kolejny ;) hehe. JUŻ CZEKAM I CHCĘ WIEDZIEĆ CO DALEJ!

    OdpowiedzUsuń
  5. nie mogę się doczekać następnego rozdziału, a co do tego to zajebisty za przeproszeniem
    Mela pozdrawia
    ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Super dodaj nastepny jak naj szybciej^_^

    OdpowiedzUsuń